piątek, 25 października 2013

Smuga 3. — Zagadka owiana tajemnicą


Drogi bólu, minął długi czas
Pamiętam jak trzymałeś mnie mocno
Mógłbym nie spać z tobą całą noc.
Drogi wstydzie, byłem bezpieczny w twoich ramionach
Byłeś tutaj gdy wszystko się zawaliło
Pogubiłbym się w twoich pięknych kłamstwach
Pozwoliłem ci odejść
Ale ty wciąż gonisz
[Disciple - Dear X (You Don't Own Me] 
 Ze specjalną dedykacją dla Mei, mojej małej wariatki/małżonka/boga. Jesteś wszystkim, co najlepsze oraz jedyną aż tak zajebistą personą na świecie. Pamiętaj o tym, kocie :)
~ For


3 maja 2019, 10:23, gdzieś pomiędzy Strefą 51 a Nowym Jorkiem, tajna baza wojskowa:

Siódemka uzbrojonych po zęby młodych żołnierzy stanęła na baczność przed swym dowódcą. Ten przyjrzał się każdemu z osobna, po czym zatrzymał się przy jednym z nich. 
— Zdejmijcie hełmy — polecił. Wszyscy wykonali rozkaz. Na ramiona osoby, przed którą stał kapitan, posypały się brązowe włosy.
— Dlaczego nie ogolono głowy żołnierzowi Jonesberg? — zapytał podwładnego.
— Powiedziała, że ma pomysł i nie da się ostrzyc, dopóki go nie przedstawi panu kapitanowi — wyjaśnił ten usłużnie.
— Nie istnieje już coś takiego jak egzekwowanie rozkazu?
— To dziewczyna ze Strefy Stokrotek — odparł podwładny z nietęgą miną. Dowódca pokiwał z zrozumieniem głową.
— Żołnierzu Jonesberg, mów — zagrzmiał nad nią. Ta bez cienia strachu wystąpiła krok przed szereg.
— Według planu zostaniemy oddelegowani do różnych miast w celu represjonowania powstań jako super-żołnierze. Istnieje też druga opcja – wykreowanie osób ze Strefy 66,7 na superbohaterów, których los ciężko doświadczył, a mimo to postanowiliby współpracować z władzami. To da ludziom nadzieję. Zmniejszy się liczba buntów i zamieszek, obywatele będą bardziej posłuszni. Zrozumieją, że rząd to jedyna słuszna władza i tylko głupcy sprzeciwiają się jego woli — powiedziała bez cienia emocji. Większość zebranych patrzyła na nią w zdziwieniu. Kapitan zachował kamienną twarz. Przez chwilę po prostu patrzył w niebieskie oczy żołnierza Jonesberg.
— Poznacie moją decyzję na następnej zbiórce. Wracać do pokoi — rzucił i wyszedł z pomieszczenia.
— Baczność! W prawo zwrot! Odmaszerować! — zapiszczał zastępca i pobiegł za dowódcą. Wszyscy rozeszli się do swoich cel.


*   *   *
5 miesięcy później, Nowy Jork:
Do biura Edwarda Nashtona ktoś zapukał.
— Proszę! — rzucił czarnowłosy mężczyzna, podnosząc głowę znad tony papierów. Ujrzał przed sobą posiadaczkę długich, brązowych włosów i podłużnych rysów twarzy. Towarzyszył jej rudowłosy nastolatek o brązowo-pomarańczowych oczach.
— Czy to pan Edward Nashton, prywatny konsultant? — zapytała bezbarwnym tonem. Po samym spojrzeniu szło wywnioskować, że jest chłodna i wyrachowana.
— Tak, to ja. Proszę siadać. — Wskazał dwa krzesła przed swoim biurkiem. 
— Nie, postoimy. Nie zabierzemy panu dużo czasu — poinformował chłopak, stojąc wyprostowany jak struna obok kobiety. "To ona rozdaje tu karty" — pomyślał podstarzały mężczyzna.
— W jakiej sprawie do mnie państwo przychodzą? — zapytał uprzejmie, ściągając z nosa okulary. Starość nie radość, wzrok nie ten sam co kiedyś.
— Potrzebujemy konsultacji w pewnej delikatnej sprawie... — zaczęła brązowowłosa, podchodząc do okna. — Ładny widoczek, gdyby nie te zgliszcza, prawda?
— Owszem — przyznał automatycznie Edward. — O co konkretnie chodzi, jeśli mogę wiedzieć?
Rudowłosy w mgnieniu oka znalazł się za jego obrotowym krzesłem. Chwycił go za kark i zmusił do skierowania się w stronę kobiety.

— Nie tak ostro, chłopcze - skarciła go ta ze znudzonym wyrazem twarzy.
- Co tu się dzieje? Czego chcecie?! - Edward był już starszawy i sporo przeżył, mimo wszystko odwiedziny ekscentrycznej pary trochę go przeraziły.
- Szukamy Pana Zagadki, a mamy informację ze sprawdzonych źródeł, że wiesz, gdzie on może się znajdować.- Podeszła do niego tak blisko, że jej słodki oddech owionął jego twarz. Edwarda na chwilę zatkało.
- Riddler już dawno przeszedł do historii. Tracicie tylko czas - mruknął.
- Pan Zagadka jako alter-ego? Zgoda. Został jednak pierwowzór i to on nas obchodzi - odparła kobieta, prostując się. Silny uścisk młodzieńca przeniósł się na ramiona czarnowłosego, nie pozwalając mu wstać.
- Po co wam on?
- Chcemy tylko nawiązać współpracę - wyjaśniła z niewinną miną.
- Wątpię, by zechciał z wami pracować - odparł Edward. Uścisk chłopaka lekko się wzmocnił.
- Och, jestem pewna, że nie odmówi. Zagadki to przecież jego miłość, czyż nie? - rzuciła, rozglądając się dookoła. Czarnowłosy milczał. Próbował rozgryźć tą dziewczynę i jej towarzysza.
- Czego od niego chcecie? - zapytał po dłuższej chwili.
- Jego intelektu. Potrzebuję kogoś do wspólnego rozwiązywania i tworzenia zagadek - wyjaśniła lakonicznie brązowowłosa, splatając ręce na piersi.
- Nie wierzę - roześmiał się mężczyzna.
- Lepiej uwierz, Edwardzie Nigmo - mruknął rudowłosy.
- Czy może wolisz "panie Riddlerze"? - zapytała przesłodzonym głosem ona. Ponownie nachyliła się nad niebieskookim i pocałowała go.- Wrócimy za tydzień - oznajmiła, dając znak ręką towarzyszowi. Oboje opuścili pomieszczenie.
Tymczasem substancja halucynogenna zawarta w szmince kobiety zaczęła się uaktywniać. Świat przed oczami Edwarda zawirował.
*   *   *
- Skąd wiesz, że się zgodzi? - zapytał Phoenix. Właśnie opuścili wysoki wieżowiec, w którym złożyli wizytę Panu Zagadce. Chłopak zamachał na jakąś taksówkę.
- To proste. Zaintrygowaliśmy go, będzie chciał wiedzieć dokładnie, co mieliśmy na myśli, mówiąc o współpracy - wyjaśniła bez żadnego konkretnego wyrazu twarzy. Poprawiła obciskającą ją w biuście sukienkę.
- Nadal nie jestem pewny twoich metod - wyznał on, machając jak wariat na taksówki. Westchnęła.
- Nie musisz. Jak na razie działają. Wystarczy, że będziesz się słuchał - odparła. Podwinęła trochę kraniec zwiewnej tkaniny. Natychmiast obok nich przystanął żółty pojazd. Wsiedli do niego oboje. On podał adres, ona zdjęła niewygodne szpilki.
- Jak myślisz, ktoś jeszcze się przyłączy? - zapytał. Spojrzała na niego z cieniem uśmiechu.
- Myślisz, że pchałabym się na tak szalony pomysł, nie znając terenu działania?

5 komentarzy:

  1. Whoaaaaa. Boskie, aż człowiek chce wiedzieć, co będzie dalej. No i pięknie dziękuję za ten wstęp, czuję się lepiej.
    Nie widzę błędów. Dobra, o tym enterze, co go zjadło to ci na GG napisałam już. Troszki krótko, ale się nie będę czepiać, bo ja piszę jeszcze krócej. ^.^'' Widać, że masz niezły pomysł na postacie i wszystko przemyślane. No, pisaj dalej. : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, kochanie ty moje :* Cieszę się, że się podobało :3

      Usuń
  2. Miło było wkroczyć w Strefę 51! (Aljeny XDD) :D Szczerze to żałuję tylko, że nie zaczęłam czytać wcześniej. Wpadałam tutaj z zamiarem późniejszego zapoznania się z tekstem (ja i te moje kosmiczne wyrażenia), ale uwierz - z dnia na dzień jestem coraz bardziej zawalona szkolnymi pierdołami, więc rzadko kiedy zdarzy mi się gdzieś wpaść, zaznajomić się i skomentować. Za to, że nie czytałam tu jeszcze notek - ogromnie Cię przepraszam. Stwierdzam, że to było niemiłe z mojej strony. Jutro wpadam tu z samego rana i czytam dwa pierwsze rozdziały. Co do samej historii - wnioskując po tej notce - ciekawą tematykę obrałaś - wojsko. Szczerze to nie spodziewałam się :). Ale dobrze sprawujesz się w pisaniu na takie tematy. I rzecz jasna nie tylko. Mała, właściwie nic nieznacząca uwaga - "[...]wyznał on, machając[...]", "[...]zapytała przesłodzonym głosem ona.[...]" - "on" i "ona" są tu właściwie zbyteczne (fakt faktem - to i tak nie jest żaden błąd, po prostu moja nauczycielka z gimnazjum często zwracała mi na to uwagę, kiedy tak pisałam.). Ale czo ja tam wiem XD Zwracam uwagę mistrzowi w pisaniu, a sama na swoim blogu przedstawiałam wszystko kulawo... Coś jest ze mną nie tak :). Tak czy siak - intrygująco. Pomysł z trucizną w szmince był nie do przewidzenia, jak dla mnie chociażby. Życzę weny 24 na dobę! :D I jeszcze raz przepraszam, że zjawiam się tu powtórnie tak późno. Nie gniewaj się, proszę, bo jestem nadwrażliwa i będzie mi to na sumieniu siedzieć. Trzymaj się :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Aljeny zawsze spoko : D
      2. Lepiej późno niż wcale, prawda? Nie gniewam się, tylko skaczę z radości, że jednak ktoś tu zajrzał :)
      3. Nie jestem miszczem w pisaniu, po prostu przyjęłam do wiadomości trochę zasad poprawnego pisania :P. No i mam nadzieję, że kiedyś wrócisz do swojego opowiadania :)
      4. Dzięki, że wpadłaś.Meja Cię zmusiła, prawda :P?

      Usuń
    2. O, widzisz? Zgubiłam spację przed ostatnim zdaniem x.x

      Usuń