piątek, 28 listopada 2014

Smuga 4. — Otwieranie portali może odbywać się tylko pod kontrolą osoby dorosłej!

Oprał łokieć o framugę drzwi, przyglądając się uważnie tańczącej niedaleko dziewczynie. Odrzucała każdego adoratora, który posunąłby się chociaż o milimetr za daleko i nie pozwalała się obmacywać. Było w niej coś niepokojącego. Skądś znał te ruchy i ten brak emocji na twarzy, cokolwiek by się nie robiło.
Jeden z podchmielonych nastolatków przysunął się do niej mimochodem i całkiem "przez przypadek" położył dłonie na jej biodrach. Szatynka chwyciła go za nadgarstki, wykręciła mu je, po czym rzuciła chłopakiem w stronę ściany. Wtedy lampka w głowie Felixa rozjarzyła się.
Zgasił niedopałek papierosa, odsunął od siebie natrętną adoratorkę, która koniecznie chciała zacałować jego szyję, po czym krokiem zdobywcy ruszył ku obserwowanej dziewczynie. Ta, by nie ściągać na siebie już więcej uwagi, zaczęła przeciskać się w stronę wyjścia. Zagrodził jej drogę, uśmiechając się od ucha do ucha.
— Siema! — krzyknął wesoło, by przebić się przez hałas na sali. Zielone oczy spoglądały na niego bez jakichkolwiek uczuć. Dziewczyna uniosła tylko brew do góry w geście zdziwienia. Wyciągnął w jej stronę dłoń. — Pamiętasz mnie?
Najwyraźniej coś słyszała, bo po chwili namysłu pokręciła przecząco głową. Felix zadecydował się trochę odsunąć, po czym pstryknął palcami. Nad jego palcem wskazującym na chwilę rozjarzył się niewielki płomień, a jego włosy zamieniły się w żywy ogień. Po dwóch sekundach wszystko zgasło, by przypadkiem czujniki nie wychwyciły dymu.
Szatynka wpatrywała się w niego z lekko rozchylonymi ustami. Powiedziała coś, ale nie dosłyszał słów. Wskazał kciukiem za siebie, proponując w ten sposób opuszczenie klubu. Kiwnęła twierdząco głową.

— Farbowałeś się? — Delikatnie przeczesała palcami własne włosy, przyglądając się uważnie kochankowi. Ten uśmiechnął się półgębkiem, zaciągając się dymem papierosowym.
— Kiedyś, zaraz po tym, jak mnie wyrzucili. Potem nic z nimi nie robiłem, czasami je obcinałem i dlatego teraz wyglądam jak rudo-czerwony jeżozwierz.
Jak można było się spodziewać po chaotycznym Felix'ie, mieszkanie było małe, zagracone, a mimo wszystko swojskie i przytulne. Całkiem jak jego właściciel.

— Znalazłam informacje dotyczące tego, kto wydał rozkaz utworzenia Strefy Stokrotek. Jakaś podrzędna szuja, a o dziwo miał niezłe kontakty, skoro to zaaranżował — zaczęła całkiem niewinne, wbijając wzrok w sufit. Wyglądała tak zwyczajnie z tą swoją potarganą fryzurą i lekką oponką na brzuchu, że Rudego aż od tego mdliło.
— I co w związku z tym? — Odwrócił się twarzą w stronę okna. Do cholery, oboje byli nieudanymi eksperymentami, a ich przeznaczeniem było zostać żołnierzami idealnymi lub zginąć. Jak mogła udawać, że wszystko jest w porządku?
No tak, to w końcu Calma. Do tej pory nie odkrył, co takiego zrobili jej w ośrodku szkoleniowym, że stała się tak bardzo zimna i nieczuła, ale zamierzał się tego dowiedzieć. Kiedyś. W przyszłości.
— Znasz może kogoś, kto mógłby go sprawdzić? Jeśli ten gnojek ma zamiar z czymś takim jeszcze wyskoczyć, to trzeba się go jak najszybciej pozbyć. Facet nazywa się Kevamorse. — Zsunęła się z łóżka.
— Załatwię to.
Tęsknił za jej radosnym, niewymuszonym uśmiechem i za tym, w jaki sposób tarmosiła mu włosy. Za tymi czułymi pocałunkami, które składała na jego czole, gdy budził się z krzykiem w nocy. Była taka altruistyczna i wyrozumiała... Co aż tak na nią wpłynęło, że się zmieniła?
Calma niespiesznie naciągała na siebie jeansowe spodnie, by zakryć długie blizny i szramy na łydkach, udach, biodrach, a nawet stopach. Młody mężczyzna stał przy oknie, wypalając czwartego papierosa z rzędu.
— Nie odchodź — poprosił po raz kolejny. Nie była w stanie nawet spojrzeć na jego plecy i wytatuowane ramiona. Sięgnęła po jego za dużą na nią koszulkę. — Możesz ze mną zostać. Już od dawna nie pracuję w wojsku, nie będą mnie szukać, bo byłem do niczego. A nawet jeśli, to potrafię nas obronić. Ty też umiesz walczyć. — Odwrócił się, by na nią spojrzeć, gasząc jednocześnie papierosa w doniczce ze zwiędłym kwiatkiem. Stosował stary chwyt z oczami zbitego psa.  — Błagam cię, nie zostawiaj mnie znowu samego.
Pokręciła przecząco głową.
— Wiesz doskonale, że nas zawsze będą mieć na muszce. — Uśmiechnęła się kwaśno. — Miło cię było znów zobaczyć.
— Calma... — Podszedł do niej i chwycił jej dłoń. Pomimo tego, że był jakieś sześć lat młodszy od dziewczyny (a właściwie już od dawna kobiety), przewyższał ją o głowę. Musiała zadrzeć swoją, by spojrzeć mu w oczy. — Szukałem cię parę ładnych lat. Nie możesz mi tak po prostu znowu zwiać. Już wtedy uciekłaś.
Przygryzła wargę. Po chwili jej twarz powróciła jednak do zwyczajowego nieposiadania żadnego konkretnego wyrazu.
— Jak widać, dałeś sobie beze mnie radę. — Potarmosiła mu sterczącą na wszystkie strony fryzurę. — Jesteś dużym chłopcem, Felek. Już nie potrzebujesz mojej opieki. — Odsunęła się, by zarzucić na siebie skórzaną kurtkę.
— Owszem, za to potrzebuję ciebie. — Przyciągnął ją do siebie, by móc ją przytulić. Pocałował brunetkę w czoło, kołysząc ją w swoich ramionach. Oparła podbródek na jego ramieniu, z zamyśleniem głaszcząc umięśnione przedramiona przyjaciela. Ten wtulił nos w jej jasne włosy, starając się nie zgłupieć od nadmiaru emocji. Miał ochotę krzyczeć, podpalić pół świata i zabić każdego, kto kiedykolwiek zrobił jemu i kobiecie. Wszystko, byleby tylko ją przy sobie zatrzymać.
— Tylko ci się tak wydaje.
— Czy jest coś, co mogę zrobić, byś przy mnie została? — Przez chwilę oboje milczeli.
— Odezwę się jeszcze — rzuciła w końcu. Nim się odsunęła, poklepał ją jeszcze po plecach. Spojrzał jej po raz ostatni w oczy, starając się nie popłakać. Pogłaskała go po policzku.
— Mam nadzieję — wydusił tylko. W ciszy obserwował, jak zakłada buty, po raz ostatni puszcza do niego oczko i wychodzi, trzaskając drzwiami. W końcu westchnął, uderzając z wściekłości pięścią w szafę. Wyciągnął spod łóżka laptopa, zgarnął jednym ruchem brudne ubrania z biurka i odpalił urządzenie.
Miał tylko nadzieję, że Calma nie obrazi się za doczepienie do jej ubrania pluskwy szpiegującej.


Dalej, mroczne duchy,
Zbudowane z koszmarów i głosów w ludzkich głowach
Opuśćcie podziemie, otwórzcie bramy piekła
I przyprowadźcie mi tu tego,
Za którym wciąż płaczą anioły
I tysiące dusz modlą się za niego.

Lucas stanął na środku niewielkiej, piaszczystej wyspy, rozsypując dookoła siebie proszek ze startych i ususzonych płatków róż. Recytował pod nosem inkatację, próbując stworzyć coś na kształt pentagramu w kształcie pięciolistnej koniczyny. Gdy ukończył dzieło, zawisł nad nią w powietrzu w pozie kwiatu lotosu. Wyczarował świece, które magią ustawił wokół siebie. Otworzył również portal i wyjął z niego pudełko pełne skrzydełek kurczaka z KFC.



Szalone demony, synowie i córki Trygona
Przyjmijcie te dary w hołdzie nieumarłym,
niepokonanym Krukom Nocy i wiecznej Fortis
Kiedy zniknie Słońce, popiół zacznie się unosić
A Księżyc spadnie z nieboskłonu
A tysiąc świec wypali się nocą
Kogo On wybierze? Kto stanie się widmem?

Wzory pod nim zaczęły świecić na niebiesko i po chwili mężczyzna lewitował nad portalem międzywymiarowym. Wrzucił do środka kubełek, po czym odsunął się na bok, by spokojnie obserwować, co się stanie. To było jego pierwsze zaklęcie otwierające bramy zapieczętowanego portalu prowadzącego do najgłębszego poziomu piekła, więc miał prawie sto procent pewności, że coś się spieprzy i masa demonów poucieka z piekła. Dlatego właśnie zdecydował się robić to z dala od jakiejkolwiek ludzkości, na Carazonie — wyspie stworzonej z myśli i magii jego dalekiej ciotki. Miał nadzieję, że gdy tylko Rohkea wyczuje, że coś jest nie tak z magią w tym miejscu, przybędzie i wygoni duchy z powrotem do piekła. On w tym czasie miał zamiar rzecz jasna zwiać.
Zorientował się, że nie jest sam, gdy do gardła rzuciło mu się stado wygłodniałych dusz. W ostatniej chwili zasłonił się magiczną tarczą, która osłoniła go przed zakrwawionymi, ostrymi kłami, które według legend potrafiły wyssać z ofiary życie, zdrowy rozum i parę organów. Spętał rzucające się duchy wcześniej przygotowaną liną oraz magią, po czym zwrócił się w stronę portalu.
W miejscu, gdzie przed chwilą jaśniała niebieskim światłem dziura, stał teraz wysoki, szczupły demon o czerwonej skórze i szpiczastych, odstających uszach. Poprawił poły markowej marynarki i rozejrzał się dookoła.
— O, a tego miejsca nie znam. Ojciec też kazał je podbić? — spytał, sprawdzając czas na swoim zegarku.
— Witaj, wujku Jamesie. — Lucas skłonił się przed starszym demonem. Ten przyglądał mu się zdziwiony dwoma parami czerwonych oczu. W końcu uśmiechnął się kpiąco.
— Syn Raven, zgadłem? Tylko ona miała tak dumne rysy twarzy i tego koloru oczy. — Przekrzywił głowę, nie przestając wgapiać się w siostrzeńca. — Czego chcesz?
— Pragnę tylko się dowiedzieć, dlaczego wszelkie przejścia do Azarath są wyzamykane.
Wujek patrzył na mężczyznę jak na idiotę, po czym prychnął śmiechem, zginając się w pół. Kiedy już opanował napad, wyprostował się, ocierając łzy.
— Serio? — spytał, rozbawiony. — Otwierasz siedem bram piekielnych i sprowadzasz na miliony światów nieszczęścia tylko po to, by się dowiedzieć, czemu portale do domu twojej matki są zamknięte? Jesteś aż tak głupi, czyś ty może syn tego durnia, Bestii?
— O czym ty mówisz? Jakie miliony światów? To tylko Carazon... — wydukał zdziwiony Lucas.
— Dobra, dobra, ale portale otworzyły się w różnych częściach piekła. Ten, którym się tu dostałem, to jeden z wielu. Powiem ci, że zorganizowałeś niechcący największą demoniczną imprezę wszechczasów. — Wujek wzruszył ramionami, poprawiając krawat. — Za multum dobrej zabawy mogę ci tylko powiedzieć, że Trygon nie ma z tym nic wspólnego. Aktualnie odpoczywa po walce z Raven poza czasem i przestrzenią. — James podszedł do siostrzeńca i potarmosił mu fryzurę. — Matka cię zatłucze. Razem z Rohkeą zamykały nas w tamtym bagnie kilka lat, a tu przyszedł jej synalek uwalnia wszystkich swoich wujaszków! Młody, jestem z ciebie dumny. Pozdrów ode mnie Rae. — Puścił do niego oko, po czym rozpłynął się w powietrzu.
Lucas stał tak jeszcze chwilę z rozdziawioną paszczą. Dopiero mały duszek, który uwolnił się z więzów i zaczął szarpać buta bruneta, przywrócił mu zdolność jasnego myślenia. Pół demon przyłożył istocie w głowę młotem stworzonym z magii, po czym otworzył portal, przez który przeszedł do tymczasowego mieszkania jego i Rachel. Cały czas z zamyślaniem pocierał podbródek, intensywnie zastanawiając się nad tym, co ma teraz zrobić. W końcu wzruszył ramionami, rozkładając się na kanapie w salonie.
— Ciotka się tym zajmie — mruknął.
***
STOOOOO LAAAT, MEJUSKU! Bądź nadal moją zbzikowaną i słodką stokrotką :3 Taką kochaną i słodką i po prostu cudowną. I nie narzekaj już więcej na siebie, bo jesteś cudowną dziewczyną, taka prawda. Musisz się z tym pogodzić.
*klaszcze* Panie i panowie, przedstawiam najbardziej nieogarniętego życiowo demona wszechczasów, Lucasa Lonana Rotha! Boru, jakby Raven to widziała, to by go wydziedziczyła.
1. Kto z Was lubi Jamesa :D? Przyznaję się, nie umiem nim pisać ._.
2. Calma i Felek... wbrew pozorom trudno się ich razem pisze. Żeby było zabawniej, on jest od niej spoooooro młodszy. Pedofilia się szerzy.
3. Miała być też Heather i Kayla, ale no. Będą w następnym cieniu w ramach rekompensaty, obiecuję.
BTW, powiedzieć wam coś zabawnego? Szablony zaczęłam robić. Nie wiem, na co mi to i po co, ale jestem tak bardzo znudzonym człowiekiem, że produkuję szabloniki w nadmiernej ilości i mi blogów na nie wszystkie nie starcza, no to... no. Jakbyście chciały sobie kompletnie oszpecić bloga, to zapraszam: klik!

2 komentarze:

  1. Awwwww. <3 Dziękuję. Cień jest super, ciekawie mi się czytało. Wyłapałam ze dwa błędy, ale to takie drobne. Nie Felix'a, tylko Felixa. I w zdaniu: Miał ochotę krzyczeć, podpalić pół świata i zabić każdego, kto kiedykolwiek zrobił jemu i kobiecie" brakuje czegoś. Ale to takie drobniutkie. Dziękuję jeszcze raz, akcja z demonami była boska. Wrzucaj częściej Jamesa, bo to fajny demon. A Lucas... Jesus. XD Nawet ja nie jestem taka nieogarnięta. No ale jest super. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, mam nadzieję, że wrzucisz go szybko. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne, kotek :* Wybacz, że dopiero teraz, ale chciałam, żeby to nie mój komentarz był 50-tym. Jamesa nie umiem pisać. A Lucas to taka rozpuszczona pannica jest ._.

      Usuń