Dwie sceny eksponujące cechy bohatera
Cecha: kreatywność/pomysłowość
— Maciek! — Podbiegła do chłopaka. Sprawdziła mu tętno. Odetchnęła z ulgą, gdy pod palcami wyczuła słaby puls. Klepnęła go lekko w policzek kilka razy.
W końcu otworzył oczy.
— Dzięki Bogu. — Odetchnęła głęboko. — Jak się czujesz? Jesteś w stanie wstać?
— Um… Mati…? Em, tak, chyba… chyba tak — wymamrotał, pocierając czoło. Skrzywił się na widok krwi na własnej dłoni. — Co z…?
Mati zerknęła na leżące nieopodal ciało. Tomek oberwał w głowę metalową rurą, niewiele wskazywało na to, by obudził się w najbliższym czasie.
— Na razie nieprzytomny. — Nerwowo wytarła dłonie w spodnie. — Trzeba go jakoś unieruchomić, zanim się obudzi. — Pomogła Maćkowi podnieść się do pozycji siedzącej. Pogrzebała w kieszeniach kurtki, wyciągnęła zmiętą chusteczkę i przyłożyła chłopakowi do rany.
— Nie mamy… za bardzo… czym go związać. — Maciek z ulgą oparł się o chłodną ścianę. — Masz jakiś szalik, czy coś?
— Nic, co by z nim wytrzymało. — Rozejrzała się dookoła, próbując odnaleźć w tym chaosie przynajmniej jedną rzecz, która mogłaby się jej przydać. W tym momencie zauważyła starą, podartą torbę, która zaginęła kilka miesięcy przed śmiercią Elki. Leżała przy śmietniku, porzucona tam przez Tomka.
Matylda w zamyśleniu podeszła do niej i chwyciła za skórzane ucho. Zastanawiając się nad czymś bardzo intensywnie, odpięła karabińczyki i pociągnęła kilka razy za pasek, sprawdzając jego wytrzymałość. W końcu podjęła decyzję. Podbiegła do Tomka, który właśnie zaczął się budzić. Usiadła okrakiem na jego plecach i wykręciła mu ręce do tyłu. Syknął.
— Ty… cholero jedna… Złaź ze mnie! — wydusił. Matylda zignorowała jęki, sprawnie związując jego ręce paskiem. Chłopak wrzeszczał i klął, próbując się wyrwać. Ciężar ciała Mati skutecznie go unieruchomił.
— Ha, co za ironia. — Maciek z trudem podniósł się na nogi i podszedł do leżącego przestępcy, po czym lekko kopnął go czubkiem buta w przedramię. — Zabiłeś przez torebkę, wpadłeś przez torebkę.
— Zamknij się, idioto! — Tomek w dalszym ciągu walczył o swoją wolność. — Wszyscy traficie do piekła! I ta szmata Elka, i wy! Jesteście sami siebie warci!
— Zamilcz w końcu, z łaski swej — warknęła Mati. Dopiero teraz poczuła, jak cała adrenalina nagromadzona w jej ciele zaczyna się ulatniać. Wyciągnęła z kieszeni telefon i skrzywiła się na widok pękniętej szybki. — Będziesz mógł się wygadać mundurowym.
Wybrała numer i przystawiła telefon do ucha.
Cecha: opiekuńczość/chęć niesienia pomocy
— Dzięki za pomoc. — Zuzka z westchnieniem opadła na materac. Chwyciła marker i pochyłym pismem napisała na pudle „ubrania”. — Nie ma tego dużo, dałabym radę sama, ale wiesz…
— Nie ma problemu. — Mati odgryzła kawałek taśmy klejącej i zapieczętowała kolejny karton pełen książek. — W towarzystwie zawsze raźniej. — Uśmiechnęła się niepewnie.
Siostra Elki odwzajemniła uśmiech, po czym sięgnęła po folię bąbelkową. Następne kilka minut dziewczyny spędziły w ciszy, segregując i pakując kolejne rzeczy zmarłej.
— To będzie naprawdę irytujące, popakować te wszystkie skałki. — rzuciła Zuza, owijając kawałek ametystu folią. Odłożyła zabezpieczony minerał do największego pudła.
— Ta, Elka miała zdecydowanie problem z magazynowaniem ładnych kamyczków. — Matylda owinęła się ciaśniej za dużym swetrem, który dostała w prezencie od taty na święta. — A jak w ogóle idzie śledztwo? Policja już coś znalazła?
Zuzia sięgała właśnie po kolejny kamień. Na słowa dziewczyny zatrzymała się w pół ruchu.
— To ty nic nie wiesz?
— Nie, co mam wiedzieć? — Zaciekawiona Mati przerwała na chwilę pakowanie książek. Uważnie przyglądała się siostrze Elki, która zaczęła strzelać kostkami.
— Jak blisko byłyście, ty i Elka?
— Um… — Zaskoczona, podrapała się po karku. — No… byłyśmy współlokatorkami, nic więcej, jeśli to masz na myśli…
— Inaczej: wiesz, gdzie pracowała? — Zuza zdjęła z kolan folię bąbelkową i usiadła po turecku, prostując się.
— Em… no, nie… raczej nigdy o tym nie wspominała, a rentę płaciła w terminie, to w sumie… w sumie nikt nie pytał. — Wzruszyła ramionami i przekrzywiła lekko głowę. Do czego ona zmierzała?
— No to pewnie się mocno zdziwisz. — Zuzia westchnęła i przetarła twarz dłońmi. — Policja… znaleziono na kompie Elki… pewne rzeczy… i one sugerują, że ona… no, nie tyle sugerują, co dowodzą… umawiała się z ludźmi w Internecie i rozbierała dla nich…
— Czekaj. — Mati pokręciła z niedowierzaniem głową. — Chcesz mi powiedzieć, że Elka była striptizerką?
— Nie wiem, czy tak to się do końca nazywa... nie pracowała w klubie czy coś, wszystko działo się przez Internet… — Zakłopotanie Zuzki objawiało się naprzemiennie wyłamywaniem palców i zabawą włosami.
— Och, ok. Czyli pracowała na kamerkach?
— No… tak. Do tego się to sprowadzało, więc… tak. — Zuzia powoli pokiwała głową.
— Ale co to ma do śledztwa? Zamordowano dziewczynę, co ma jej praca zarobkowa do tego? — Matylda zmarszczyła brwi. Oparła głowę o zaciśniętą dłoń.
— Powiedzieli mamie, że nie ma na tyle poszlak czy tam dowodów, by kontynuować śledztwo. Nie wiem, czy powiedzieli o tych kamerkach, ja się w sumie dowiedziałam przez przypadek, znajoma znajomego kumpla, ale… — Zuza spojrzała wymownie na rozmówczynię.
— Czekaj, co? — Mati pokręciła głową z niedowierzaniem. — Jak to: nie ma dowodów? Ile Elka nie żyje, miesiąc niecały? A ci już zamykają sprawę? Przecież Maciek im mówił o jej ostatnim facecie, mają namiar na niego…
— Moja reakcja była identyczna — mruknęła Zuza. — No ale wiesz, co ja mogę zrobić? Im nic nie udowodnię, na prawnika nas nie stać, mama i tak ledwo się trzyma… — urwała i otarła łzy, cisnące się jej do oczu.
— Hej, spokojnie. — Matylda usiadła obok dziewczyny i niepewnie ją przytuliła. — Coś wymyślimy. Nie wiem jeszcze, jak, ale znajdziemy tego, kto jest odpowiedzialny za śmierć Elki, ok? — Poklepała Zuzkę po ramieniu. — Uszy do góry. Nie zostawię tego tak, obiecuję.
No, to już jeden z ostatnich wpisów o Matyldzie. W planach jest jeszcze treatment (nie mam zielonego pojęcia, co to, ale mam to napisać na przyszły wtorek) i to by było na tyle. A w ogóle to zaliczyłam przedmiot /o/. Miłego czytania!
— To będzie naprawdę irytujące, popakować te wszystkie skałki. — rzuciła Zuza - nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale po "skałki" nie powinno by kropki... chyba...
OdpowiedzUsuńFajnie, że coś piszesz. Nie ważne, że na studia, ale jest to ciekawe i przyjemnie się to czyta, więc czym więcej tym lepiej.
Życzę powodzenia w zaliczaniu następnych przedmiotów.
Kropkę wyłapałam dopiero na zajęciach, gdy czytałam tekst na głos, po czym wróciłam do domu... I kompletnie zapomniałam jej wyrzucić xD.
UsuńDziękuję serdecznie :)!