środa, 29 maja 2019

#NWP9, czyli mój pierwszy w życiu treatment

Takie ostrzeżenie: poniższy treatment zawiera całą fabułę z opowiadania o Matyldzie. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie chciałby poczytać spoilerów, to lepiej niech nie czyta. Chociaż z Matyldą już nic więcej się nie pojawi, więc w sumie możecie albo to przeczytać, albo pozostać do końca świata w słodkiej nieświadomości :D. Pozdrawiam i miłej lekturki!

Treatment  opowiadania „Callgirl”
Luty, popołudnie. Kończą się zajęcia na uniwersytecie, studenci wychodzą. Wykładowca woła do siebie MATYLDĘ (24 lata), przekazuje jej materiał, który musi przerobić, by zaliczyć przedmiot. Matylda dziękuje za materiały, a zapytana, skąd nagła zmiana kierunku pod koniec semestru z uśmiechem odpowiada, że architektura to nie jej konik i wychodzi.
Matylda w ostatniej chwili wskakuje do autobusu, poprawia rozwiany płaszcz, owija się ciaśniej szalikiem i łapie pierwsze miejsce wolne. Wkłada słuchawki do uszu i włącza energiczną muzykę, do której porusza rytmicznie głową i nuci melodię. Cały czas wpatruje się w telefon, przeglądając media społecznościowe.
Blok, stancja. Otwierają się drzwi do mieszkania, Matylda wchodzi do środka. Odwiesza płaszcz, niedbale rzuca w kąt zimowe buty. Idzie do kuchni, w której rozlegają się śmiechy. ELKA (21 lat) odgrzewa obiad w mikrofali, MACIEK (23 lata) parzy kawę. Rozmawiają o studiach, narzekają na wykładowców i zbliżającą się sesję. Matylda wita się ze współlokatorami, dołącza do rozmowy. Mówi, że ma sporo roboty przed sesja, ale cieszy się ze zmiany kierunku, bo na poprzednim się nudziła. Oznajmia, że jak tylko zda sesję, wyjeżdża do rodziców na wieś odpocząć. Maciek zapowiada, że zostaje na stancji, a Elka zapytana o plany wymawia się pracą i szybko zmienia temat. Maciek złośliwie podpytuje ją, jakie ma plany na Walentynki ze swoim nowym chłopakiem TOMKIEM (25 lat). Elka oznajmia, że niedawno się rozstali, bo Tomek był zbyt zaborczy. Martwi się, jak dalej będzie uczęszczać na zebrania grupy dyskusyjnej, której Tomek jest przewodniczącym.
Korzystając z okazji, Matylda podpytuje, czy Elka nie chciałaby się z nią gdzieś wybrać, tak po koleżeńsku, w Walentynki. Speszona Elka znów wymawia się pracą, ale proponuje spotkanie już po powrocie Matyldy od rodziców. Ucieszona Matylda chce przytulić Elkę, ale ta zabiera talerz z obiadem do swojego pokoju.
Matylda parzy sobie herbatę, ignorując docinki Maćka, który wie o Matyldowym zauroczeniu w Elce. Reaguje dopiero, gdy Maciek czyni uszczypliwą uwagę w stronę jej nadprogramowych kilogramów. Chłopak za tą uwagę obrywa pięścią w ramię.
Końcówka miesiąca. Matylda wchodzi do mieszkania, ciągnąc za sobą wypchaną po brzegi walizkę torbę podróżną i przepastną torebkę. Krzywi się, wyczuwając na korytarzu paskudny zapach. Zostawia swoje rzeczy i idzie do kuchni, szukając współlokatorów. Przy stole siedzi Maciek, czyta ebooka. Matylda próbuje go zagadywać, jednak chłopak ją zbywa. Zapytany o Elkę mówi, że nie widział jej od ponad tygodnia i że w sumie to miał do niej dzwonić w sprawie smrodu dochodzącego z jej pokoju, ale zapomniał, bo poszedł oblać zdane kolokwium. Zaniepokojona Matylda zmusza Maćka do wejścia do pokoju Elki.
W środku panuje bałagan, na środku pokoju leży rozkładający się trup dziewczyny. Zszokowany Maciek dzwoni na policję, Matylda płacze na korytarzu.
Policja wchodzi do mieszkania i zabezpiecza miejsce zbrodni. Maciek opowiada policjantowi, jak odkryli ciało. Matylda na widok wynoszonego z pokoju ciała Elki znów płacze. Policjant przesłuchujący Maćka decyduje się zabrać oboje na posterunek, gdzie Matyldą będzie mógł zająć się psycholog. Wychodzą z mieszkania i odprowadzani przez ciekawskie spojrzenia sąsiadów, wsiadają do radiowozu.
Na posterunku Maciek jest zabrany do dalszego przesłuchania, a Matylda trafia do pokoju sam na sam z psychologiem. Psycholog przeprowadza rozmowę, w której Matylda opowiada o tym, jak poznała Elkę półtora roku wcześniej, jak się zaprzyjaźniły i jakie panowały między nimi relacje. Nie rozumie, jak ktoś mógł się posunąć do czegoś takiego. Mówi o tym, że Elka często zmieniała partnerów, a z ostatnim rozstała się końcem stycznia. Rozmowa trwa dalej.
Marzec. Zajęcia na uniwersytecie. Studenci szepczą między sobą. Matylda siedzi w kącie, sama, z dala od grupy. Wykładowca ogłasza wyniki kolokwium. Matylda nie zaliczyła przedmiotu.
Matylda przechodzi korytarzem na uniwersytecie, stara się ukryć twarz w dużym, wełnianym szalu. Wszyscy ciekawsko spoglądają w jej stronę, ale nikt do niej nie podchodzi.
Deszczowy wieczór. Matylda wraca przybita z zajęć. Na klatce schodowej zagaduje ją właścicielka mieszkania. Delikatnie sugeruje, że nadszedł czas, by zwolnić pokój po Elce, bo trup w końcu nie płaci za wynajem. Wściekła Matylda otwiera usta, by coś powiedzieć, ale wtedy na klatce pojawia się Maciek, który urywa rozmowę. Na odchodnym Matylda słyszy z ust właścicielki, że jedna głupia dziewczyna sprawiła jej tyle kłopotów, bo kto teraz będzie chciał mieszkać w bloku, w którym kogoś zamordowano.
Koniec marca. Matylda przesiaduje w swoim pokoju i przegląda na telefonie zdjęcia swoje i Elki z ostatniej imprezy, na której były, kiedy słyszy dzwonek do drzwi. To siostra Elki, Zuzia (23 lata), przyszła spakować rzeczy po zmarłej. Prosi o pomoc Matyldę, ta się zgadza. W pokoju Elki pełno jest kamieni szlachetnych i półszlachetnych, które trzeba odpowiednio zabezpieczyć przed transportem. Zuzia informuje Matyldę o tym, że policja porzuciła śledztwo po niecałym miesiącu od zabójstwa ze względu na brak poszlak. Sugeruje, że miało to raczej związek z pracą Elki, która rozbierała się przed kamerką za pieniądze, lub że ktoś przekupił policjantów, by sprawca nie został wykryty. Zaskoczona nawałem informacji Matylda dopytuje o szczegóły, co doprowadza Zuzię do płaczu. Matylda uspokaja dziewczynę i obiecuje, że zrobi wszystko, by dowiedzieć się, kto zamordował Elkę i wymierzyć sprawiedliwość.
Początek kwietnia. Maciek i Matylda siedzą w kuchni przy stole. Wymieniają się zdobytymi informacjami na temat Elki – pracująca w prokuraturze przyjaciółka Zuzy zdobyła dla nich kilka ważnych dokumentów.
Podejrzenia padają na Tomka, ostatniego znanego chłopaka Elki, z którym rozstała się w nienajlepszych stosunkach. Matylda postanawia wybrać się na spotkanie kółka dyskusyjnego, na które uczęszczała Elka. Maciek w tym czasie ma się spotkać z przyjaciółką Zuzy, która ma przekazać mu kolejne informacje.
Późne popołudnie. Matylda nigdy nie widziała Tomka twarzą w twarz, ale dla pewności na spotkaniu pojawia się w przebraniu i peruce. Spotkanie odbywa się w specjalnie wynajętym barze, większość stolików jest zajęta. Matyldę zastanawia aż tak duże zainteresowanie imprezą, która teoretycznie ma być studenckim kołem dyskusyjnym. Zauważa, że na każdym stoliku leży po kilka kamieni szlachetnych.
Zajmuje pierwsze wolne miejsce. Spotkanie rozpoczyna się od powitania przez Tomka, która zachęca wszystkich do przyłączenia się do modlitwy. Każdy z zebranych chwyta wolny kamień i mamrocze nieznane Matyldzie formułki.
Dalsza część spotkania ujawnia sekciarski charakter kółka. Zamiast dyskutować, wszyscy słuchają górnolotnych przemów prowadzącego.
Pod koniec zebrania następuje moment, w którym każdy z zebranych może opowiedzieć o tym, z czym się mierzy w swoim życiu i usłyszeć od Tomka, jak bardzo Kosmos i energia mają na nich wpływ i w jaki sposób bóg może poprawić życie. Zapytana przez Tomka Matylda prowokacyjnie wyznaje, że mierzy się z tajemniczą śmiercią kogoś bliskiego, a zabójca biega gdzieś na wolności. Tomek bez mrugnięcia okiem karmi ją wyuczonymi formułkami. Matylda nie kontynuuje rozmowy.
Spotkanie dobiega końca. Matylda zbiera się do wyjścia. Tomek podchodzi do niej, mówiąc, że chce porozmawiać, Matylda wymawia się brakiem czasu. Próbując ją zatrzymać, przez przypadek chwyta za jej włosy, ściągając z jej głowy perukę. Matylda ucieka.
Uciekając ze spotkania, Matylda wpada w bocznej uliczce na Maćka, który zaniepokojony brakiem kontaktu ze strony dziewczyny idzie do baru. Matylda informuje go o przebiegu spotkania.
Maciek mówi o tym, czego dowiedział się od przyjaciółki Zuzi – Tomek miał już kilka spraw o pobicie i jedną o molestowanie, ale każda z nich zostawała bardzo szybko zamykana ze względu na brak dowodów. Udało mu się tez dotrzeć do wspólnego znajomego Tomka i Elki, który powiedział mu, że Tomek bardzo często pomiatał Elką, znęcał się nad nią, a Elka czasem przychodziła na spotkania sekty przybita, była bardzo milcząca i unikała odpowiadania na zadawane jej pytania. Elka została wykluczona z grupy po tym, kiedy wśród dyskutantów rozniosła się plotka, że na spotkania przynosiła w torbie erotyczną bieliznę. Tomek się wściekł, kiedy o tym usłyszał.
Postanawiają jak najszybciej udać się do mieszkania. Wsiadają do autobusu w ostatniej chwili. Udaje im się przez to uniknąć Tomka, który przez ten czas ich śledził.
Tomek wraca do baru, gdzie kilka osób kończy sprzątać po zebraniu. Zapytany przez jednego z uczestników, czy wszystko w porządku, zaczyna wypytywać, czy ktoś z zebranych kojarzy Matyldę z jakiś wcześniejszych zebrań lub z widzenia. Kiedy nie dostaje żadnej konkretnej odpowiedzi, prosi jednego ze swoich zaufanych współpracowników o przyniesienie mu jak największej ilości informacji o współlokatorach Elki. Zapytany o powód zaczyna mówić o tym, że zło czyha w każdym kącie i już niedługo całe stowarzyszenie może zostać wystawione na próbę, jeśli czegoś się z tym nie zrobi. Określa Matyldę i Maćka heretykami, którzy będą chcieli zaatakować jego świątynię pokoju, a on nie może do tego dopuścić. Nawołuje wszystkich zebranych do walki ze złem. Wszyscy entuzjastycznie zgadzają się, by pomóc Tomkowi.
Późny wieczór. Maciek i Matylda wracają ze spotkania z Zuzią, na którym ustalili dalszy plan działania. Nie mając dowodów na Tomka, postanowili wysłać na następne spotkanie Zuzię, by ta spróbowała wniknąć w szeregi sekty i zdobyć dowody. Matylda podejrzewa, że jest już na radarze Tomka.
Rozmowę przerywa im dotarcie do uliczki, zamkniętej przez roboty drogowe. Matylda stwierdza, że nic się na tej ulicy nie działo, kiedy po południu szli tą samą trasą na pociąg. Kiedy studenci chcą zawracać, drogę zastępuje im Tomek, który ich śledził i podsłuchiwał.
Dochodzi do konfrontacji. Tomek przyznaje się do zabójstwa Elki – zrobił to z pobudek religijnych. Sekta, której jest członkiem uważa, że kobieta powinna być podległa mężczyźnie, a takie zachowania jak prostytucja należy bezwzględnie karać, bo dla takiej osoby nie ma już boskiego przebaczenia. Określa Elkę mianem szmaty i stwierdza, że skoro Matylda i Maciek wiedzieli o jej pracy, to również powinni zginąć, ponieważ trzeba walczyć z taką zgnilizną moralną.
Wściekły Maciek zaczyna na niego wrzeszczeć. Tomek rzuca się na Maćka, próbując go udusić. Walczą.
Tomek wyjmuje z kieszeni nóż sprężynowy. Przystępuje do ataku na Maćka, wykrzykując przy tym, że bóg zapewni mu miejsce w niebie za walkę z takimi heretykami.
Matylda znajduje za śmietnikiem kawałek starej metalowej rury, którą uderza Tomka w głowę. Ten pada na ziemię, ogłuszony.
Matylda zajmuje się Maćkiem, który ma rozcięte czoło. Po upewnieniu się, że przyjacielowi nic nie jest, przeszukuje Tomka. Znajduje w jego kieszeni pasek od torby, na którym kiedyś wyszyła imię Elki. Matylda związuje Tomka paskiem. Ten wrzeszczy i się odgraża. Dla pewności Matylda siada Tomkowi na plecach, by ten nigdzie nie uciekł. Dzwoni na policję.
Ciepły, czerwcowy dzień. Matylda prasuje w swoim pokoju białą koszulę, przygotowując się do ostatniej rozprawy w sprawie zabójstwa Elki. Do środka wpada Maciek. Informuje Matyldę, że wyznawcy kultu pomogli Tomkowi uciec. Możliwe, że przyjdzie się na niech zemścić. Matylda każe Maćkowi się pakować. Sama dzwoni do mamy, informując ją, że wpadnie z wizytą wraz ze swoim kolegą.
Razem wychodzą z mieszkania, zamykają je i pędzą na dworzec. W ostatnim momencie udaje im się wskoczyć do pociągu przed odjazdem. Gdy zajmują miejsca, Matyldzie miga w tłumie na peronie twarz Tomka.
Koniec.

6 komentarzy:

  1. W środku panuje bałagan, na środku pokoju leży rozkładający się trup dziewczyny. Zszokowany Maciek dzwoni na policję, Matylda płacze na korytarzu.
    Policja wchodzi do mieszkania i zabezpiecza miejsce zbrodni. Maciek opowiada policjantowi, jak odkryli ciało. Matylda na widok wynoszonego z pokoju ciała Elki znów płacze. - bardzo szybko przeskakujesz między wydarzeniami, ale rozumiem, że taki był cel i zrobiłaś to świadomie. Zakładam też, że świadoma była narracja w czasie teraźniejszym. Niestety, ja jej po prostu nie trawię. Choćby nie wiem jak dobre opowiadanie, zawsze mierzi mnie taki styl.
    Rozmowę przerywa im dotarcie do uliczki, zamkniętej przez roboty drogowe. - zastanawiam się, czy ten przecinek jest tam potrzebny.
    Ogólnie fajne, tylko bardzo zapędzone. Można by z tego zrobić niezłą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest opowiadanie, tylko treatment. Takie są jego założenia, musi być w czasie teraźniejszym.
      Cieszę się, że się podoba :). Książki z tego na pewno nie będzie, ba! nawet czasu na opowiadania teraz nie mam xD. Dzięki za komentarz!

      Usuń
    2. Znaczy no wiem, że nie odpowiadanie. Tak tylko sobie narzekam. To moja specjalność.

      Usuń
  2. Wpadlam tylko poinformowac, ze dodalam u siebie nowy rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  3. Aris, czy mogłabym Cię prosić, byś zajrzała na stary blog https://teentitansandraven.blogspo t.com/?zx=595dd864cf736681. Chciałam, żebyś dała mi znać jak Tobie wyświetla się strona. Mnie niestety upierdliwe google cały czas chce zalogować i nie wiem czy udało mi się to, co chciałam zrobić i potrzebuję kogoś "z zewnątrz". Daj mi znać tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wysyłam ci kopiącą przypominajkę xD

    OdpowiedzUsuń