Takie ostrzeżenie: poniższy treatment zawiera całą fabułę z opowiadania o Matyldzie. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie chciałby poczytać spoilerów, to lepiej niech nie czyta. Chociaż z Matyldą już nic więcej się nie pojawi, więc w sumie możecie albo to przeczytać, albo pozostać do końca świata w słodkiej nieświadomości :D. Pozdrawiam i miłej lekturki!
Treatment opowiadania „Callgirl”
Luty, popołudnie. Kończą się zajęcia na
uniwersytecie, studenci wychodzą. Wykładowca woła do siebie MATYLDĘ (24 lata),
przekazuje jej materiał, który musi przerobić, by zaliczyć przedmiot. Matylda dziękuje
za materiały, a zapytana, skąd nagła zmiana kierunku pod koniec semestru z
uśmiechem odpowiada, że architektura to nie jej konik i wychodzi.
Matylda w ostatniej chwili wskakuje do autobusu,
poprawia rozwiany płaszcz, owija się ciaśniej szalikiem i łapie pierwsze
miejsce wolne. Wkłada słuchawki do uszu i włącza energiczną muzykę, do której
porusza rytmicznie głową i nuci melodię. Cały czas wpatruje się w telefon,
przeglądając media społecznościowe.
Blok, stancja. Otwierają się drzwi do mieszkania,
Matylda wchodzi do środka. Odwiesza płaszcz, niedbale rzuca w kąt zimowe buty.
Idzie do kuchni, w której rozlegają się śmiechy. ELKA (21 lat) odgrzewa obiad w
mikrofali, MACIEK (23 lata) parzy kawę. Rozmawiają o studiach, narzekają na
wykładowców i zbliżającą się sesję. Matylda wita się ze współlokatorami,
dołącza do rozmowy. Mówi, że ma sporo roboty przed sesja, ale cieszy się ze
zmiany kierunku, bo na poprzednim się nudziła. Oznajmia, że jak tylko zda
sesję, wyjeżdża do rodziców na wieś odpocząć. Maciek zapowiada, że zostaje na
stancji, a Elka zapytana o plany wymawia się pracą i szybko zmienia temat.
Maciek złośliwie podpytuje ją, jakie ma plany na Walentynki ze swoim nowym
chłopakiem TOMKIEM (25 lat). Elka oznajmia, że niedawno się rozstali, bo Tomek był
zbyt zaborczy. Martwi się, jak dalej będzie uczęszczać na zebrania grupy
dyskusyjnej, której Tomek jest przewodniczącym.
Korzystając z okazji, Matylda podpytuje, czy Elka
nie chciałaby się z nią gdzieś wybrać, tak po koleżeńsku, w Walentynki.
Speszona Elka znów wymawia się pracą, ale proponuje spotkanie już po powrocie
Matyldy od rodziców. Ucieszona Matylda chce przytulić Elkę, ale ta zabiera
talerz z obiadem do swojego pokoju.
Matylda parzy sobie herbatę, ignorując docinki
Maćka, który wie o Matyldowym zauroczeniu w Elce. Reaguje dopiero, gdy Maciek
czyni uszczypliwą uwagę w stronę jej nadprogramowych kilogramów. Chłopak za tą
uwagę obrywa pięścią w ramię.
Końcówka miesiąca. Matylda wchodzi do mieszkania,
ciągnąc za sobą wypchaną po brzegi walizkę torbę podróżną i przepastną torebkę.
Krzywi się, wyczuwając na korytarzu paskudny zapach. Zostawia swoje rzeczy i
idzie do kuchni, szukając współlokatorów. Przy stole siedzi Maciek, czyta
ebooka. Matylda próbuje go zagadywać, jednak chłopak ją zbywa. Zapytany o Elkę
mówi, że nie widział jej od ponad tygodnia i że w sumie to miał do niej dzwonić
w sprawie smrodu dochodzącego z jej pokoju, ale zapomniał, bo poszedł oblać
zdane kolokwium. Zaniepokojona Matylda zmusza Maćka do wejścia do pokoju Elki.
W środku panuje bałagan, na środku pokoju leży
rozkładający się trup dziewczyny. Zszokowany Maciek dzwoni na policję, Matylda
płacze na korytarzu.
Policja wchodzi do mieszkania i zabezpiecza miejsce
zbrodni. Maciek opowiada policjantowi, jak odkryli ciało. Matylda na widok
wynoszonego z pokoju ciała Elki znów płacze. Policjant przesłuchujący Maćka
decyduje się zabrać oboje na posterunek, gdzie Matyldą będzie mógł zająć się psycholog.
Wychodzą z mieszkania i odprowadzani przez ciekawskie spojrzenia sąsiadów,
wsiadają do radiowozu.
Na posterunku Maciek jest zabrany do dalszego
przesłuchania, a Matylda trafia do pokoju sam na sam z psychologiem. Psycholog
przeprowadza rozmowę, w której Matylda opowiada o tym, jak poznała Elkę półtora
roku wcześniej, jak się zaprzyjaźniły i jakie panowały między nimi relacje. Nie
rozumie, jak ktoś mógł się posunąć do czegoś takiego. Mówi o tym, że Elka
często zmieniała partnerów, a z ostatnim rozstała się końcem stycznia. Rozmowa
trwa dalej.
Marzec. Zajęcia na uniwersytecie. Studenci szepczą
między sobą. Matylda siedzi w kącie, sama, z dala od grupy. Wykładowca ogłasza
wyniki kolokwium. Matylda nie zaliczyła przedmiotu.
Matylda przechodzi korytarzem na uniwersytecie,
stara się ukryć twarz w dużym, wełnianym szalu. Wszyscy ciekawsko spoglądają w
jej stronę, ale nikt do niej nie podchodzi.
Deszczowy wieczór. Matylda wraca przybita z zajęć.
Na klatce schodowej zagaduje ją właścicielka mieszkania. Delikatnie sugeruje,
że nadszedł czas, by zwolnić pokój po Elce, bo trup w końcu nie płaci za
wynajem. Wściekła Matylda otwiera usta, by coś powiedzieć, ale wtedy na klatce
pojawia się Maciek, który urywa rozmowę. Na odchodnym Matylda słyszy z ust
właścicielki, że jedna głupia dziewczyna sprawiła jej tyle kłopotów, bo kto
teraz będzie chciał mieszkać w bloku, w którym kogoś zamordowano.
Koniec marca. Matylda przesiaduje w swoim pokoju i
przegląda na telefonie zdjęcia swoje i Elki z ostatniej imprezy, na której
były, kiedy słyszy dzwonek do drzwi. To siostra Elki, Zuzia (23 lata), przyszła
spakować rzeczy po zmarłej. Prosi o pomoc Matyldę, ta się zgadza. W pokoju Elki
pełno jest kamieni szlachetnych i półszlachetnych, które trzeba odpowiednio
zabezpieczyć przed transportem. Zuzia informuje Matyldę o tym, że policja
porzuciła śledztwo po niecałym miesiącu od zabójstwa ze względu na brak
poszlak. Sugeruje, że miało to raczej związek z pracą Elki, która rozbierała
się przed kamerką za pieniądze, lub że ktoś przekupił policjantów, by sprawca
nie został wykryty. Zaskoczona nawałem informacji Matylda dopytuje o szczegóły,
co doprowadza Zuzię do płaczu. Matylda uspokaja dziewczynę i obiecuje, że zrobi
wszystko, by dowiedzieć się, kto zamordował Elkę i wymierzyć sprawiedliwość.
Początek kwietnia. Maciek i Matylda siedzą w kuchni
przy stole. Wymieniają się zdobytymi informacjami na temat Elki – pracująca w
prokuraturze przyjaciółka Zuzy zdobyła dla nich kilka ważnych dokumentów.
Podejrzenia padają na Tomka, ostatniego znanego
chłopaka Elki, z którym rozstała się w nienajlepszych stosunkach. Matylda
postanawia wybrać się na spotkanie kółka dyskusyjnego, na które uczęszczała
Elka. Maciek w tym czasie ma się spotkać z przyjaciółką Zuzy, która ma
przekazać mu kolejne informacje.
Późne popołudnie. Matylda nigdy nie widziała Tomka
twarzą w twarz, ale dla pewności na spotkaniu pojawia się w przebraniu i
peruce. Spotkanie odbywa się w specjalnie wynajętym barze, większość stolików
jest zajęta. Matyldę zastanawia aż tak duże zainteresowanie imprezą, która
teoretycznie ma być studenckim kołem dyskusyjnym. Zauważa, że na każdym stoliku
leży po kilka kamieni szlachetnych.
Zajmuje pierwsze wolne miejsce. Spotkanie rozpoczyna
się od powitania przez Tomka, która zachęca wszystkich do przyłączenia się do
modlitwy. Każdy z zebranych chwyta wolny kamień i mamrocze nieznane Matyldzie
formułki.
Dalsza część spotkania ujawnia sekciarski charakter
kółka. Zamiast dyskutować, wszyscy słuchają górnolotnych przemów prowadzącego.
Pod koniec zebrania następuje moment, w którym każdy
z zebranych może opowiedzieć o tym, z czym się mierzy w swoim życiu i usłyszeć
od Tomka, jak bardzo Kosmos i energia mają na nich wpływ i w jaki sposób bóg
może poprawić życie. Zapytana przez Tomka Matylda prowokacyjnie wyznaje, że
mierzy się z tajemniczą śmiercią kogoś bliskiego, a zabójca biega gdzieś na
wolności. Tomek bez mrugnięcia okiem karmi ją wyuczonymi formułkami. Matylda
nie kontynuuje rozmowy.
Spotkanie dobiega końca. Matylda zbiera się do
wyjścia. Tomek podchodzi do niej, mówiąc, że chce porozmawiać, Matylda wymawia
się brakiem czasu. Próbując ją zatrzymać, przez przypadek chwyta za jej włosy,
ściągając z jej głowy perukę. Matylda ucieka.
Uciekając ze spotkania, Matylda wpada w bocznej
uliczce na Maćka, który zaniepokojony brakiem kontaktu ze strony dziewczyny
idzie do baru. Matylda informuje go o przebiegu spotkania.
Maciek mówi o tym, czego dowiedział się od
przyjaciółki Zuzi – Tomek miał już kilka spraw o pobicie i jedną o
molestowanie, ale każda z nich zostawała bardzo szybko zamykana ze względu na
brak dowodów. Udało mu się tez dotrzeć do wspólnego znajomego Tomka i Elki,
który powiedział mu, że Tomek bardzo często pomiatał Elką, znęcał się nad nią,
a Elka czasem przychodziła na spotkania sekty przybita, była bardzo milcząca i
unikała odpowiadania na zadawane jej pytania. Elka została wykluczona z grupy
po tym, kiedy wśród dyskutantów rozniosła się plotka, że na spotkania
przynosiła w torbie erotyczną bieliznę. Tomek się wściekł, kiedy o tym
usłyszał.
Postanawiają jak najszybciej udać się do mieszkania.
Wsiadają do autobusu w ostatniej chwili. Udaje im się przez to uniknąć Tomka,
który przez ten czas ich śledził.
Tomek wraca do baru, gdzie kilka osób kończy
sprzątać po zebraniu. Zapytany przez jednego z uczestników, czy wszystko w
porządku, zaczyna wypytywać, czy ktoś z zebranych kojarzy Matyldę z jakiś
wcześniejszych zebrań lub z widzenia. Kiedy nie dostaje żadnej konkretnej
odpowiedzi, prosi jednego ze swoich zaufanych współpracowników o przyniesienie
mu jak największej ilości informacji o współlokatorach Elki. Zapytany o powód
zaczyna mówić o tym, że zło czyha w każdym kącie i już niedługo całe
stowarzyszenie może zostać wystawione na próbę, jeśli czegoś się z tym nie
zrobi. Określa Matyldę i Maćka heretykami, którzy będą chcieli zaatakować jego
świątynię pokoju, a on nie może do tego dopuścić. Nawołuje wszystkich zebranych
do walki ze złem. Wszyscy entuzjastycznie zgadzają się, by pomóc Tomkowi.
Późny wieczór. Maciek i Matylda wracają ze spotkania
z Zuzią, na którym ustalili dalszy plan działania. Nie mając dowodów na Tomka,
postanowili wysłać na następne spotkanie Zuzię, by ta spróbowała wniknąć w szeregi
sekty i zdobyć dowody. Matylda podejrzewa, że jest już na radarze Tomka.
Rozmowę przerywa im dotarcie do uliczki, zamkniętej
przez roboty drogowe. Matylda stwierdza, że nic się na tej ulicy nie działo,
kiedy po południu szli tą samą trasą na pociąg. Kiedy studenci chcą zawracać,
drogę zastępuje im Tomek, który ich śledził i podsłuchiwał.
Dochodzi do konfrontacji. Tomek przyznaje się do
zabójstwa Elki – zrobił to z pobudek religijnych. Sekta, której jest członkiem
uważa, że kobieta powinna być podległa mężczyźnie, a takie zachowania jak prostytucja
należy bezwzględnie karać, bo dla takiej osoby nie ma już boskiego
przebaczenia. Określa Elkę mianem szmaty i stwierdza, że skoro Matylda i Maciek
wiedzieli o jej pracy, to również powinni zginąć, ponieważ trzeba walczyć z
taką zgnilizną moralną.
Wściekły Maciek zaczyna na niego wrzeszczeć. Tomek
rzuca się na Maćka, próbując go udusić. Walczą.
Tomek wyjmuje z kieszeni nóż sprężynowy. Przystępuje
do ataku na Maćka, wykrzykując przy tym, że bóg zapewni mu miejsce w niebie za
walkę z takimi heretykami.
Matylda znajduje za śmietnikiem kawałek starej
metalowej rury, którą uderza Tomka w głowę. Ten pada na ziemię, ogłuszony.
Matylda zajmuje się Maćkiem, który ma rozcięte
czoło. Po upewnieniu się, że przyjacielowi nic nie jest, przeszukuje Tomka.
Znajduje w jego kieszeni pasek od torby, na którym kiedyś wyszyła imię Elki.
Matylda związuje Tomka paskiem. Ten wrzeszczy i się odgraża. Dla pewności
Matylda siada Tomkowi na plecach, by ten nigdzie nie uciekł. Dzwoni na policję.
Ciepły, czerwcowy dzień. Matylda prasuje w swoim
pokoju białą koszulę, przygotowując się do ostatniej rozprawy w sprawie
zabójstwa Elki. Do środka wpada Maciek. Informuje Matyldę, że wyznawcy kultu
pomogli Tomkowi uciec. Możliwe, że przyjdzie się na niech zemścić. Matylda każe
Maćkowi się pakować. Sama dzwoni do mamy, informując ją, że wpadnie z wizytą
wraz ze swoim kolegą.
Razem wychodzą z mieszkania, zamykają je i pędzą na
dworzec. W ostatnim momencie udaje im się wskoczyć do pociągu przed odjazdem.
Gdy zajmują miejsca, Matyldzie miga w tłumie na peronie twarz Tomka.
Koniec.
W środku panuje bałagan, na środku pokoju leży rozkładający się trup dziewczyny. Zszokowany Maciek dzwoni na policję, Matylda płacze na korytarzu.
OdpowiedzUsuńPolicja wchodzi do mieszkania i zabezpiecza miejsce zbrodni. Maciek opowiada policjantowi, jak odkryli ciało. Matylda na widok wynoszonego z pokoju ciała Elki znów płacze. - bardzo szybko przeskakujesz między wydarzeniami, ale rozumiem, że taki był cel i zrobiłaś to świadomie. Zakładam też, że świadoma była narracja w czasie teraźniejszym. Niestety, ja jej po prostu nie trawię. Choćby nie wiem jak dobre opowiadanie, zawsze mierzi mnie taki styl.
Rozmowę przerywa im dotarcie do uliczki, zamkniętej przez roboty drogowe. - zastanawiam się, czy ten przecinek jest tam potrzebny.
Ogólnie fajne, tylko bardzo zapędzone. Można by z tego zrobić niezłą książkę.
To nie jest opowiadanie, tylko treatment. Takie są jego założenia, musi być w czasie teraźniejszym.
UsuńCieszę się, że się podoba :). Książki z tego na pewno nie będzie, ba! nawet czasu na opowiadania teraz nie mam xD. Dzięki za komentarz!
Znaczy no wiem, że nie odpowiadanie. Tak tylko sobie narzekam. To moja specjalność.
UsuńWpadlam tylko poinformowac, ze dodalam u siebie nowy rozdzial
OdpowiedzUsuńAris, czy mogłabym Cię prosić, byś zajrzała na stary blog https://teentitansandraven.blogspo t.com/?zx=595dd864cf736681. Chciałam, żebyś dała mi znać jak Tobie wyświetla się strona. Mnie niestety upierdliwe google cały czas chce zalogować i nie wiem czy udało mi się to, co chciałam zrobić i potrzebuję kogoś "z zewnątrz". Daj mi znać tutaj.
OdpowiedzUsuńWysyłam ci kopiącą przypominajkę xD
OdpowiedzUsuń