Dostałam ocenę od Wspólnymi Siłami (za którą jeszcze raz serdecznie dziękuję, jeśli jesteście zainteresowani, możecie przeczytać ją tutaj), która otworzyła mi oczy na całą masę błędów, o których nie miałam pojęcia. Chcę, żeby ta historia była jak najlepsza i by jak najprzyjemniej się ją Wam czytało, a czytając ocenę zorientowałam się, jak bardzo chaotyczne i niedopracowane są te moje wypociny.
Dodatkowo po jakże wielkim (hehe) sukcesie gry prima aprilisowej (cały czas możecie ją pobrać tutaj,
Bardzo lubię tą historię i chciałabym ją Wam jak najlepiej przedstawić. Pisanie rozdziałów jest czasochłonne, męczące i wymaga sporo samozaparcia, żeby notki pojawiały się w miarę regularnie (a sami widzicie, jak mi to wychodzi). Chciałabym wrócić do samego początku, przemyśleć kilka wątków, popracować nad postacią Shad, by nie była taką denerwującą mimozą, jaką jest w tym momencie. Jedną z rzeczy, która mi w tym wszystkim przeszkadza, są studia, ciągłe zaliczenia i zbliżająca się sesja (niby zostało dwa miesiące, a ja już zaczynam się stresować). Drugą jest fakt, że cała fabuła z tego opowiadania może zostać przeniesiona do gry.
W tym momencie będę musiała tak czy tak przysiąść do jej przerobienia (bo np. trzeba wywalić Tytanów, a na ich miejsce wstawić NW), by pasowała do ogólnego założenia i możliwości silnika, na którym pracuję. Oczywiście, studia dalej są przeszkodą, ale mimo wszystko proces przerabiania fabuły i pisanie gry jest o wiele szybsze niż praca nad rozdziałem. Dodatkowo jako gracze macie o wiele większy wpływ na to, co stanie się z bohaterami, niż jako czytelnicy.
Skracając i podsumowując, mamy do wyboru kilka opcji:
- Shadows of love zostaje w takiej formie, w jakiej znajduje się teraz - tzn. zatrzymuję pracę nad pisaniem kolejnych rozdziałów, zanim nie przemyślę i nie poprawię tych już istniejących, ja piszę rzadziej ze względu na natłok obowiązków, a gra dostaje własną fabułę (przez co historia z bloga przestaje być kanoniczna, bo nie jestem w stanie w tym momencie napisać gry, która nawiązywałaby do opowiadania i jednocześnie nie spoilerowała... cóż, wszystkiego)
- Przenoszę trochę zmienioną fabułę opowiadania do gry, a na blogu będą pojawiać się różne one-shoty (w tym obiecane Rae x Rob) oraz prawdopodobnie kontynuacja któregoś z wcześniej porzuconych dzieł, jak Children of The Stars lub Children of The Storm (na to drugie mam już nawet dosyć konkretny pomysł). Opowiadania dalej będą pojawiać się rzadziej.
- Teoretycznie mogę prowadzić jednocześnie bloga i pisać grę o tym samym, ale nie widzę w tym za bardzo sensu.
- Nie mam pojęcia, jaka może być czwarta opcja, ale czekam na Wasze komentarze, pomysły i propozycje.
Mam nadzieję, że zrozumieliście cokolwiek z tego mojego paplania i że razem dojdziemy do rozwiązania, które zadowoli wszystkich. Tymczasem żegnam się na ten moment i życzę miłego weekendu :D!
Trochę mnie zaskoczyłaś... Byłabym za opcja 1 lub 2, ponieważ tytani w dobrym wydaniu to teraz rzadkość i liczyłabym na to, że będziesz to opowiadanie kontynuować. Pisanie Children od The Stars też nie byłoby głupim pomysłem, bo bardzo mnie to wtedy zaintrygowało.
OdpowiedzUsuńChociaż z drugiej strony, czy poprawianie wszystkiego co napisałaś dotychczas jest sensowne? Może lepiej napisać wszystko od nowa, tak jak ja to zrobiłam? Podczas poprawiania znajdą się takie rzeczy, które będą cię strasznie męczyć, a nie będziesz miała możliwość zmienienia ich, bo wpłynie to na fabułę.
Tak czy siak, wybór będzie zależał od Ciebie, bo to ty masz nas zadowalać tym co piszesz, a przecież jeśli autor nie jest zadowolony ze swoich wypocin, to i zazwyczaj czytelnik też.
Czyli jakby tak popatrzeć to opcja 2... Gra... czy ja wiem. Wolę czytać i sama sobie wyobrażać, nieżli ktoś od razu narzuci mi wygląd itp.
Powodzenia w sesjach. I dużo weny. No i liczę na to Children of the stars
Nie Children of The Stars, a Children of The Storm (serio, muszę zmienić te tytuły, są za bardzo mylące).
UsuńChcę wszystko poprawić od samego początku i lecieć dalej z obecną fabułą. To takie zaczynanie od nowa, tylko tego samego ;)
Dlatego pytam Was o zdanie, bo wiem, że nie wszyscy lubią gry, a chciałabym, by osoby które już tutaj są poznały tą historię od początku do końca.
Dzięki za komentarz :)
Ja wiem co mówię. Children of the Stars. No, ale to już twoja sprawa co będziesz pisać. Byleby byli tytani, bo o to mi głównie chodzi. Zrobisz jak uważasz i jak ci wygodniej. Ja to bym chyba rzuciła w cholerę i pisała od nowa, bo nie mam cierpliwości.
Usuń"Dobra Anka nie gadaj, jak nie byłaś w takiej sytuacji!" - A napisałam sobie do tych Dobrych Ludzi od opinii i zobaczymy co mi zdiagnozują... To dopiero będzie zabawa.
A, że mi się już tak przypomniało... ja tak długo wyczekiwałam twojego motywującego komentarza pod moim ostatnim postem, a tu ni widu ni słychu.
A, ok. W tekście wspominałam o Children of The Storm, stąd to nieporozumienie. Co do Children of The Stars - nie mam pojęcia, czy i kiedy będę to kontynuować, bo w swoim wspaniałym geniuszu zapomniałam nawet zapisać sobie ogólnego zarysu historii. Wiem tylko, kto tam miał być, a to niestety za mało, żeby coś dalej pisać xD.
UsuńPolecam Skoię, punkt po punkcie wytknęła mi wszystko, co w tekście się gryzło.
Napisałaś rozdział O.o? Przepraszam, najwyraźniej blogger zawiódł, za dużo blogów pewnie obserwuję. Już lecę czytać, naprawdę przepraszam!
Nie wybralal konkretnej osoby, ale z tego co widzialam, to Ona nie jest obeznana w tytanach,a na tym by mi zalezalo. Ktos kto chociazby kojarzy Raven i moze ocenic jej zachowanie.
UsuńSpoko. Moglo sie gdzies zawieruszyc.
W takim razie polecam Elektrownię, ona oceniała jeszcze Shadows z 2012
UsuńA ja polecam Sigyn, która dopiero do nas dołączyła. Jej nowa ocenka zawisła, więc można sprawdzić, jak dziewczyna działa. Zna się na fandomie TT – spadła nam więc jak z nieba – i właściwie już przytula się do twojego bloga. :) Także kolejna ocena będzie prawdopodobnie twojego bloga.
Usuń>jak bardzo chaotyczne i niedopracowane są te moje wypociny
OdpowiedzUsuńA czytałaś moje? XD
Losowałam i wyszło mi 4, ale nie bardzo wiem, co ci doradzić. Może, tak jak Nigra pisała, niepotrzebnie bierzesz na siebie poprawianie wszystkiego od początku? Z kolei pisanie od nowa to masa roboty. Chyba lepiej zostaw to, tak jak jest, ale bardziej pracuj nad nowymi, przyszłymi rozdziałami?
Bardziej bym się opowiadała za dwójką, branie na siebie za dużo naraz nigdy nie wychodzi dobrze, bo potem zabraknie ci czasu i na jedne, i na drugie. O studiach i sesji (powodzenia życzę!) nie wspominając. Także no
Niestety wyszło na to, że niektóre momenty są tak źle napisane, że bez przeróbki dalsza fabuła nie ma sensu, bo ja chciałam przekazać swoje, a wyszło coś kompletnie odwrotnego. Wole zdecydowanie poprawiać, niż siąść do wszystkiego od początku, zwłaszcza że fabuła praktycznie się nie zmieni - dalej będą Tytani, Mort, Van i cała ta wesoła banda.
UsuńDziękuję za komentarz, wszystkie propozycję wezmę pod uwagę :)
Wow, wow :) ale mi miło!
OdpowiedzUsuńNie każdy autor publikuje link do WS z ocenką, to naprawdę rzadkość w tym półświatku. :)
Dziękuję więc za to wyróżnienie, przepraszam za wszelkie babole z mojej strony (w tym nieogarnięcie kanonu), wydaje mi się jednak, że mimo tego z oceny da się wynieść rady uniwersalne – czy to do fandomu TT, czy jakiegokolwiek innego, czy w ogóle aby stworzyć własne uniwersum.
Osobiście zgadzałabym się z nigrą sinn – pisanie od nowa daje możliwość nowej kreacji, wprowadzenia nowych pomysłów bez konieczności naprawiania zgrzytów, co zwykle po prostu mierzi (przynajmniej mnie mierziło). Dla przykładu:
W moim opku – farfoclu Tomb Raider sprzed ho-ho-ho już lat próbowałam trzy razy poprawiać fabułę z 2006 roku, a i tak koniec końców dopiero teraz załapałam, że była to tylko strata czasu, energii i ogromna nerwówka, bo kolejne błędy wynikające z potrzeby dopasowania do siebie różnych rzeczy tylko się mnożyły, zamiast znikać. Pisanie od prologu, wcześniej mając konkretny plan rozpisany w jednym zeszycie, zamiast miliona karteluszek zebranych z lat dziesięciu, dopiero teraz przynosi efekty – spójną fabułę i Larę Croft bez kompleksu "jestem taka mhroczna i wszystko mnie wpienia tak, że wyrżnęłabym to, co się rusza". Może nie była Mary Sue, lecz była paskudna; teraz trochę poluzowała sobie spodenki. xD
Ale historia też historii nierówna, więc decyzja i tak należy do ciebie. Bardzo cieszy mnie jednak, że mimo wielu obowiązków z życia codziennego nie porzucasz projektu.
Weny, weny i jeszcze raz czasu na spełnienie tego pisarskiego marzenia! :)
Cieszę się niezmiernie, że tu zaglądasz <3. Co do linku: niech czytelnicy wiedzą, na co się zgadzają, decydując się przeczytać tą historię.
UsuńOstatni weekend minął mi na rozmowach z praktycznie każdym, kto się napatoczył i chciał dodać coś swojego na ten temat. Chciałabym pozostawić obecną fabułę w jak najmniej zmienionej formie (a przynajmniej jej dalszą część, która na blogu zaczęła się dopiero pojawiać, jak chociażby Wielebny). Rzecz jasna, obecny motyw przyjazdu Shad zostanie jeśli nie wywalony, to przerobiony na coś, co przynajmniej będzie logiczne. No i ta moja nieszczęsna Shadow, heh. Czeka mnie sporo pracy.
Dziękuję ślicznie i mam nadzieję, że będziesz śledzić moje niezdarne postępy :D
Przyszłam kopnąć się w tyłek, tak jak sobie zażyczyłaś. Jeśli nie dzisiaj, to mogę to zrobić ponownie jutro
OdpowiedzUsuń