Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 września 2018

2. Skrzywienie na punkcie włosów

Szkolna stołówka była jak zwykle zatłoczona. Wesołe śmiechy i gwar rozmów zdecydowanie nie pomagał na walkę z rozsadzającym czaszkę bólem. Van westchnęła, po czym smętnie powlokła się do najbardziej oddalonego od wszystkich stolika. Zajęła miejsce, oparła głowę na dłoni i wbiła nieprzytomne spojrzenie w kupkę gotowanego groszku z dodatkiem ryżu i marchewki. Oddałaby wszystkie warzywa świata, byleby tylko móc wrócić do ciepłego łóżka i poleżeć sobie w ciszy.
Prychnęła cicho. Cisza, jasne. Głosy na pewno nie pozwoliłyby jej odpocząć.

— Dobra, jedno muszę ci przyznać, wyglądasz świetnie. Musisz mi dać namiary na swojego fryzjera. — Alex rzucił tacę z jedzeniem na blat, nie przejmując się bałaganem, który w ten sposób narobił. Van na dźwięk metalu uderzającego o stół syknęła. Posłała koledze mordercze spojrzenie, rozmasowując skronie.
— Jeszcze raz tak zrobisz, a cię zatłukę — ostrzegła. Chłopak nachylił się, by móc uważnie przyjrzeć się przyjaciółce.
— Co, znowu? — Chwycił sztućce i zaczął rozgrzebywać puree ziemniaczane, jakby co najmniej spodziewał się znalezienia w nim bomby.
— Ano. Już mnie szlag trafia. — Ziewnęła. — Całą noc nie spałam. Z każdym dniem jest coraz gorzej.
— Przerąbane masz. Byłaś u lekarza?
— Już ci mówiłam, ten konował stwierdził, że wszystkie moje problemy może rozwiązać odstawienie leków i joga. — Wywróciła oczami. Obiad Alexa najwyraźniej tym razem nie próbował go zabić, bo chłopak z markotną miną zabrał się jedzenie.
— Swoją drogą, nikt się nie rzucał o twoją fryzurę?

Dziewczyna przetarła zmęczone oczy, kręcąc głową.
— Matka tylko miała pretensje, ale to akurat nic dziwnego. Nauczyciele raczej mają to w nosie, jak każdy normalny człowiek.
Alex uśmiechnął się, wpychając do ust kolejny kawałek mięsa o niewiadomym składzie. Ten człowiek zdecydowanie uwielbiał igrać ze śmiercią.
— Ej, a tak w ogóle, to sobie o czymś przypomniałem — zaczął, kiedy skończył jeść. Van uniosła brwi, dziobiąc nietknięty posiłek widelcem. — Chyba znam kogoś, kto mógłby ci pomóc na te twoje bóle.
— Ta? Kogo? — Wyprostowała się, przerywając oddzielanie kawałków marchewki od ziarenek ryżu.
— Znaczy no, Alice zna. Kojarzysz ją?
— To jest ta twoja... kuzynka z jakiejś tam dalekiej rodziny czy coś takiego, nie? — Dziewczyna zmarszczyła brwi, próbując przypomnieć sobie, kim jest obiekt ich rozmowy.
— Tak. Powinnaś ją kojarzyć z wesela mojego brata. Purpurowa sukienka. — Alex uśmiechnął się pod nosem, widząc, jak wyraz twarzy Van ze zirytowanego zamienia się w rozmarzony.
— No, pamiętam. I co z nią?
— Mówiła, że zna taką zielarkę, znachorkę czy cholera wie co, która potrafi wytrzasnąć lekarstwo na wszystko. Podobno korzysta tylko z naturalnych metod, ale Al kazała uprzedzić, że interes z nią może być drogi w zależności od choroby. No, i nie zawsze legalny. — Chłopak wyszczerzył się od ucha do ucha. — A poza tym to cię pozdrawia. Mówiła, że nie może się doczekać, aż się znowu zobaczycie. Podobno ma ci coś do oddania?
— A, czyli to ona je zabrała. — mruknęła pod nosem Van. Przygryzła lekko wargę, wbijając wzrok w talerz. Alex roześmiał się, obserwując zmieszanie na twarzy przyjaciółki.
— Jak chcesz, to możemy się tam dzisiaj wybrać, to kwadrans jazdy autobusem z centrum. — Chwycił tacę i wstał. — Koło piątej ci pasuje?
— Pasuje, ale dopiero jutro. Dzisiaj muszę być w domu, mamusia kończy wcześniej i tym razem poświęci chwilę swojego cennego czasu mi, a nie temu fagasowi.. — Van uśmiechnęła się słodko, mrugając z częstotliwością karabinu maszynowego.
— Spoko, rozumiem. Serio, przestań tak robić, wyglądasz jakbyś była zdrowo rąbnięta.
Van roześmiała się tak donośnie, że kilka osób z sąsiadujących stolików zerknęło na nią podejrzliwie.
— Mój drogi Watsonie, przecież słyszę głosy w głowie. Czy to czasem już nie jest objaw porąbania?

***


Van połknęła po kryjomu kolejne kilka tabletek, kątem oka obserwując czerwoną ze złości matkę. Kobieta wymachiwała iście nieelegancko rękoma, próbując przymusić stojąca przed nią fryzjerkę do zmiany zdania. Sytuacja rozwijała w nadzwyczaj komiczny sposób.
— Pani chyba nie rozumie. Przecież nie może się tak pokazywać w szkole — cedziła przez zęby matka dziewczyny, wymachując rękami. Rose wykazywała się niezwykłą cierpliwością, próbując wytłumaczyć sytuację wściekłej kobiecie. Równie dobrze mogłaby w nią rzucić nożyczkami, byłoby weselej.
— Przykro mi, ale pani córka ma tyle lat, że może decydować za siebie i bez jej zgody nie mogę przefarbować jej włosów — powtórzyła po raz dwudziesty. Ciekawe, kiedy straci cierpliwość i wywali Szanowaną Panią Businesswoman na zbity pysk. — Przepraszam, ale klienci na mnie czekają…
— Czy pani wie, kim ja jestem?! — Van o mało nie parsknęła śmiechem, słysząc te słowa. Matka najwyraźniej musiała być już na skraju wytrzymałości, skoro sięgnęła po ten argument. No tak, bo przecież każdy drży ze strachu przed księgową pracującą w wielkim korpo. Drżyjcie, narody, bo inaczej zniszczę wasze faktury!
— Nie, co nie zmienia faktu, że nie mogę pani pomóc. — Rose westchnęła. To nie był dobry znak. — Proszę wyjść z mojego salonu, straszy mi pani klientów.
Matka nadęła się z oburzenia, ale zamiast rzucić we fryzjerkę obcasem, odwróciła się na pięcie i wyszła, ciągnąc za sobą Vannie. Dziewczyna zdążyła tylko na migi dać znać fryzjerce, że jej dziękuje, nim drzwi salonu zatrzasnęły się przed nią.
— Co za tupet! — warknęła kobieta, grzebiąc w torebce w poszukiwaniu kluczy. — Jak można tak traktować klienta?!
— Wow, nie złamała prawa pozwalając ci na co tylko masz ochotę, no naprawdę, tragedia roku. — Van ziewnęła. Oparła się o zimną ścianę, przyglądając się swojej rodzicielce. — Napisz o tym do prezydenta, niech się lepiej tym zajmie! To przecież pogwałcenie twoich praw jako konsumenta i człowieka.
Matka posłała jej chłodne spojrzenie.
— Wiesz co, lepiej się przymknij i wsiadaj do samochodu. Znajdziemy kogoś innego.
— Jak tam chcesz. — Dziewczyna posłusznie wsiadła do pojazdu. Złośliwy uśmiech wpełzł na jej bladą twarz.
***

Dzień dobry państwu, witam w sobotę! Dawno nie było Van, no to łapcie i cieszcie się razem ze mną, że coś napisałam. Jeszcze większą radośc powinno sprawić nam wszystkim to, że Astral Nights jest już dostępne do pobrania! Mamy duchy, mamy rytuału, mamy liceum, mamy Lucasa (ale nie tego od Felixa) i mamy Reę (z którą, podejrzewam, Van mogłaby się zaprzyjaźnić). Grę możecie pobrać tutaj lub w zakładce "gry" na górze bloga. Nic, tylko brać i grać :D!
Trzymajcie się ciepło i do następnego!

piątek, 21 września 2018

Astral Nights - raport (?) tygodniowy (#4)

W sumie nie mam za bardzo co Wam dzisiaj powiedzieć. Gra jest już skończona, ma 9 tysięcy słów, wprowadzam ostatnie poprawki, trwają prace poprawkowe nad tekstem, ja siadam do tłumaczenia gry na polski, podmieniłam ostatnie grafiki, przygotowuję teksty na tumblra i stronę gry na itch.io.

 

Oficjalna premiera Astral Nights odbędzie się 29 września 2018 roku o godzinie 12:00*.


W przyszłym tygodniu raport też się nie pojawi, bo będę pracować nad tłumaczeniem/stresować się czy gra się wszystkim spodoba/czy gry innych będą ciekawsze (hej, zaczyna się ostatni tydzień wrzucania swoich pracy, ostatnie dwa dni pewnie będą zawalone nowymi grami).

*i tak wrzucę notkę w dniu premiery, nie myślcie sobie :P

sobota, 15 września 2018

Astral Nights - raport tygodniowy (#3)

10.09, poniedziałek:
Dzień dobry, moi drodzy! Mam do nadrobienia 400 słów z mało produktywnego piątku, 400 słów za ta środę, bo razem z Silentem robimy sobie wolne (i montujemy szafki), 400 słów za dzisiaj. Ale przynajmniej mam lemoniadę grejpfrutową. Dzięki sobotniemu wypadowi na ryby mam pomysł na w miarę logiczne wprowadzenie do gry Ariel, naszej drogiej pani przewodniczącej.
Ariel, nasza droga pani przewodnicząca
Proszę państwa, 5500 słów, mamy już połowę demo :D! Plus piątek i dzisiaj odrobione, zostaje tylko środa. Silent obiecał też zerknąć na grę w wolnym czasie, więc może uda się również zrobić mini-gierkę w stylu point and click, którą od początku chciałam zaimplementować. A jak się nie uda, to trudno, zrobię to w prostszy sposób.

11.09, wtorek:
Dzisiejszy dzień minął na poprawianiu sceny w domu Lucasa. Zamiast 5665 słów spadłam do 5320, ale przynajmniej mam już to za sobą. Dzięki poprawkom scena nie jest sztucznie rozwleczona, chaotyczna i drewniana tak, jak była wcześniej. Teraz pozostaje mi tylko wyrobić dzisiejszą normę plus najlepiej jeszcze normę za środę (bo jutro mam wolne).

12.09, środa:
Wolne, wolne, obijam się, nic nie robię, nie ma mnie /o/!

13.09, czwartek:
Wczoraj udało mi się poświęcić chwilę na dopieszczenie gry, więc pouzupełniałam muzykę w większości brakujących fragmentów. Będę jeszcze musiała poszukać kilku kawałków do sceny wspomnień Rei itp., ale zawsze to coś więcej, niż było dnia poprzedniego. Znowu mam masę słów do nadrobienia (wtorkowej normy nie udało się wyrobić + jeszcze środa + dzisiaj), także trzymajcie kciuki, a ja idę pisać.
Czwartek mija również pod znakiem frustracji - przyszła w końcu pora na szukanie brakujących sprite'ów i muzyki do gry. Ciągle nie mogę znaleźć odpowiedniego obrazka na odpowiedniej licencji, który mógłby zostać graficzną reprezentacją babci Rei.
Uff. mamy 16:33, dobiłam do ponad 6600 słów, odrobiłam zaległości z wtorku, środy, dzisiaj + mam jeszcze dodatkowe 100 słów zapasu. Naprawdę, jestem z siebie dumna. Idę się byczyć przez resztę dnia.

14.09, piątek: 
Niesiona pozytywnym nastawieniem po wczorajszym dniu, dziś ponownie zasiadam po pracy. W czwartek wieczorem udało mi się pouzupełniać muzykę w taki sposób, że żadna z napisanych scen nie ma już ciszy w tle. Jutro startuje Ren'Py Jam (i Dzień Batmana, i DC Universe). Do całej tej imprezy zgłosiło się już 75 osób, zobaczymy, ile z tego dostarczy jakiekolwiek gry.
W trakcie weekendu prawdopodobnie Silent przysiądzie do gry, więc od razu będę wiedzieć, ile trwa przeciętna rozgrywka + co muszę koniecznie poprawić. Może do tego czasu znajdę w końcu grafikę dla babci Rei.


***

Tak w  ogóle to wesołego Dnia Batmana, rybki! :D

sobota, 8 września 2018

Astral Nights - raport tygodniowy (#2)

03.09, poniedziałek:
Ma sobie człowiek dobry dzień, pisze spokojnie grę, dobił już do 3 tysięcy słów, ma rozplanowane, co będzie robił po dobiciu do dziennego limitu... a tu mu internet rzuca w twarz komiksem o piesku, który przestał być kochany przez człowieka, bo urósł. Pora na całodobową depresję. 
Poza tym jak już wspomniałam, mamy już 3 200 słów w grze. Do 10 tysiaków jeszcze daleko, ale zawsze to bliżej niż dalej, prawda?
Dodatkowo zakodowałam już 3 zakończenia (nudne i dwa game overy). Jutro zajmuję się poprawą interfejsu gry (coś się znowu spierdzieliło z miejscami na zapis rozgrywki, wszystko się rozjechało), nadrabianiem zaległości i rozwijaniem kolejnych ścieżek historii. Będzie dobrze.

04.09, wtorek:
Wychodzi na to, że coś się wczoraj pomyliłam przy liczeniu i z 1800 słów, które musiałam nadrobić za weekend + poniedziałek napisałam tylko 500, a nie, że zostało mi ich 500 do napisania. Brawo ja.  Na dzisiaj mam już 1950 słów do napisania za te wszystkie zaległości. Nie mam zielonego pojęcia, jak ja zamierzam dobić do 10 tys w terminie, zwłaszcza, że przepadają mi weekendy.
Zamiast po 600 słów dziennie, będę pisać po 400. Zajmie mi to dłużej, ale wyrobię się na 26.09 (termin wysyłania gry do Jester dla sprawdzenia błędów), więc gra będzie dostępna w okolicach 30.09. Może uda mi się wyrobić szybciej, może zrezygnuję z tych 10 tysięcy (więc rozgrywka będzie krótsza), zobaczymy. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Niestety dziś nie udało mi się nic napisać, za to w miarę ustawiłam już wszystko, co tylko było do ustawienia na głównej stronie gry. Nie jest jeszcze dostępna do wglądu publicznego (chcę ją jeszcze pokazać Silentowi i trochę dopieścić pewne rzeczy, zanim będę mogła ją opublikować).

05.09, środa:
Jeśli ktoś się kiedykolwiek zastanawiał, dlaczego tak wolno idzie pisanie czegokolwiek, odkryłam właśnie powód: 90% czasu zajmuje szukanie odpowiedniej muzyki w tle. Osobiście polecam Everything Stays z Adventure time i Two birds on a wire Reginy Spektor. Ogółem bardzo polecam piosenki z kreskówek.
4110 słów <3 nadrobiłam dzisiaj, wczoraj i jeszcze 33 słowa z 700, jakie zostały mi po niedzieli i sobocie. Można być ze mnie dumnym. Jak możecie zauważyć, cały dzień to praca nad scenariuszem + lekkie poprawki interfejsu gry, o których pisałam już w poniedziałek.
Taka liczba słów oznacza, że mamy już jakieś 16/20 minut gameplayu (zależy od tego, kto jak szybko czyta), yay! Idę do przodu jak burza. Może jednak się uda wyczarować z tego całą godzinę, kto wie?

06.09, czwartek:
Nie mogę się kompletnie dzisiaj skupić, ale jakoś udało mi się dobrnąć do momentu w pisaniu, w którym gracz ma okazję zobaczyć świat oczami 7-letniej Rei :D. Zastanawiam się dalej nad dodatkowymi mechanikami, które można by zaimplementować w grze. Najpierw to powinnam sobie rozpisać całą fabułę od początku do końca, żeby móc zdecydować, co przyda mi się częściej niż tylko raz. Prawdopodobnie zrobię to w trakcie weekendu w wolnej chwili.
Dzienny próg ukończony + zostało już tylko 4 16 słów do napisania za zeszłą sobotę i niedzielę. Idziemy do przodu.
A to próbna wersja jednej z grafik, które przygotowuję dla oficjalnej strony gry :D.

07.09, piątek: 
Niestety ze względu na inne obowiązki nie będę raczej w stanie wyrobić się z limitem w dniu dzisiejszym. Udało mi się za to ograć grę i poprawić kilka błędów. Jak na razie mam około 20 minut głównej fabuły (bez wliczania różnych opcji dialogowych, które prowadzą do złych zakończeń), więc nie jest tak źle. Próbowałam również czytać kwestie na głos i wyszło na to, że scena z Lucasem wymaga mocnych poprawek bo nie idzie tego normalnie przeczytać. 
Mam też już w pełni gotową stronę, trzeba będzie tylko wrzucić inne screeny.

niedziela, 2 września 2018

Astral Nights - raport tygodniowy (#1)

Dzień dobry :D!
Już jakiś czas temu pisałam, że na blogu oprócz opowiadań będą pojawiać się różne inne teksty dotyczące wszystkiego i niczego. Jedną z serii takich tekstów jest cotygodniowy raport postępów nad grą, którą zamierzam zgłosić na Ren'Py Jam we wrześniu. Chcę, żebyście wiedzieli, że nawet jeśli nie pracuję stricte nad opowiadaniami, to dalej robię coś kreatywnego. Kto wie, może akurat komuś ten tekst się spodoba? Ja sama uwielbiam zgłębiać się w procesy twórcze, które doprowadziły do powstania jakiegoś dzieła - nie ważne, czy to gra, opowiadanie, piosenka czy sztuka teatralna. Mam tez nadzieję, że na chwilę oderwę was o myślenia o szkole, która przecież zaczyna się już jutro.
Bez dłuższego rozwlekania się, rozpocznijmy tą jakże szaloną opowieść!

***

27.08, poniedziałek:
Cały dzień zleciał mi na walce z programem do robienia filmików, bo chciałam coś wysłać na konkurs o Fran Bow. Wygrać nie wygrałam, ale przynajmniej nie miałam jak sobie wyrzucać, że nawet nie spróbowałam :D. Już teraz wiadomo, że następny konkurs będzie zorganizowany z okazji Halloween, więc powoli szykuję pomysły.

28.08, wtorek:
O godzinie 13:00 dołączyłam do Ren'Py Jamu z myślą "co ma być, to będzie, niebo znajdę wszędzie, przynajmniej będę miała zajęcie na resztę wakacji". Zdecydowałam, że grą, nad którą z tej okazji popracuję, będzie Doll Dating Simulator, bo dlaczego by nie? Korzystam z udostępnionych z odpowiednimi licencjami grafik, muzyki itp., nie potrzebuję pomocy nikogo innego (no dobra, oprócz bug testerów i ludzi do ewentualnego wyłapywania błędów w tekście), więc dam radę to zrobić. Historia Rei zostanie rozbudowana, bo planuję ok. godzinny gameplay (a nie 10 minutowy  jak do tej pory).
Początkowo Rea miała być czarownicą zimy i wraz z innymi postaciami miała przeżywać bliżej nieokreślone przygody. Mieli pojawić się także Podszywacze (Imposters), tajemnicze kreatury zagrażające ludzkości oraz inne Bardzo Złe Rzeczy.
Teraz Rea nie jest związana z magią, a z duchami. Dodatkowo przyjdzie jej stawić czoła nie tylko Podszywaczom, ale także konkurencyjnej organizacji, która chce "wygryźć ją z biznesu" i posłać wszystkich do piekła. Co sprawia, że duchy nie mogą spokojnie udać się w zaświaty i zostają na ziemi? Jak powstają Podszywacze? Dlaczego są zagrożeniem dla zwykłych ludzi? Jak przeprowadzić swoje własne, domowe wywoływanie duchów rodem z "Dziadów" Mickiewicza? O tym wszystkim będziecie mogli przekonać się, grając w to cudo :D!

29.08, środa:
Dzień poprawiania interfejsów, grafik, przycisków i ogólnego wyglądu całej gry. Nie jestem do końca zadowolona ze wszystkiego, co zrobiłam, ale wolę na razie skupić się na rozbudowywaniu fabuły, a ewentualne poprawki kosmetyczne wprowadzać, kiedy pod koniec września oddam grę Jester, by mi ją przekopała wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu literówek. Zadecydowałam też, że dorobię polskie tłumaczenie do gry, ale dopiero po Ren'Py Jamie, ponieważ teraz traciłabym cenny czas, zamiast skupiać się na rozbudowie gry.
Razem z Gwiazdeczką mamy też kilka luźnych pomysłów dotyczących karcianki z NW. Chcę na nią popracować już w październiku, kiedy załatwię sprawy związane z grą, by mieć więcej czasu (no i wracam na studia, więc o wiele łatwiej będzie mi wtedy pracować nad grą karcianą niż nad grą komputerową).
Pozmieniałam również imiona niektórych bohaterów, by znaczeniowo bardziej pasowali do historii.

30.08, czwartek:
Do obsady dołącza Lucas! Panie i panowie, powitajcie nasz nowy nabytek:

Lucas jak na razie w większości chodzi i marudzi, ale później się na pewno do czegoś przyda. Jest on też pierwszą znaną nam ofiarą Podszywaczy. Rea i gracz zgadzają się mu pomóc z dziwnymi kreaturami, jednocześnie szukając poszlak dotyczących powstawania tych stworów.
Oprócz Lucasa wprowadziłam drobne poprawki kolorystyczne, jeśli chodzi o wygląd Rei, dopisałam nowe przedwczesne zakończenie, dwie nowe opcje dialogowe i lecę dalej z historią.
Ogółem ostatnie dwa dni minęły pod znakiem pracy i rozmów z Jester, która pomogła mi nakierować historię na właściwe tory i podsunęła kilka dobrych pomysłów (patelnia cieni!), za co serdecznie jej dziękuję :D.
A nasz cudowny kot zrobił sobie coś w łapkę, więc cały piątek spędza w domu.

31.08, piątek:
Mija właśnie dokładnie 72 godziny (mamy 13.00) od mojego dołączenia do całej tej zabawy. Mam zamiar dotrzeć dzisiaj z fabułą do końca pierwszego dnia. Zastanawiam się nad rozdzieleniem gry na rozdziały, z czego na rozdział pierwszy składałby się pierwszy dzień (randka z Reą + dalsze wydarzenia) i kilka następnych akcji. Ciekawe, czy po Ren'Py Jam będę miała siłę na dalsze rozwijanie tej historii. Według mnie ma ona potencjał i pomysłów mam sporo, pytanie tylko, czy starczy chęci i czasu.
Udało mi się w końcu wymyślić porządną nazwę dla gry, dlatego zrobiłam też pierwsze próbne logo gry:
Co myślicie :D?
Dobiłam do 2600 słów, nie jest źle.

01.09, sobota:
Jedyne, co udało mi się zrobić, to rozpisać do końca fabularnie prolog i kawałek pierwszego rozdziału. Głównie przez to, że w nocy kot postanowił zwymiotować nam na dywan i musieliśmy zabrać ją do weterynarza. Na szczęście nie jest jej nic poważnego, po prostu rana i duży siniak. Dostała maść, a po powrocie do domu focha na nas za to, że w ogóle mieliśmy czelność zabrać ją do weterynarza. Z tej okazji nawet ostentacyjnie zasnęła w umywalce, żebyśmy na pewno widzieli, że jest na nas zła.

02.09, niedziela:
Dziś niestety również dzień nie jest zbyt produktywny. Ogółem dotarło do mnie, że ze swojego planu na cały miesiąc powinnam wykreślić weekendy, patrząc na to, że każdy z nich aż do końca miesiąca jest zaplanowany. Jeśli uda mi się coś w tym czasie zrobić - świetnie. Jeśli nie, to nic na tym nie ucierpi.
Z tej okazji posty będą pisane przez cały tydzień (poniedziałek-piątek) i publikowane automatycznie w sobotę o 13.00.

***

Co myślicie o takiej rozpisce? Podoba się, jest fajnie, kompletnie niepotrzebna strata czasu? Dajcie znać, czy mam pisać tego więcej, czy raczej skupić się na robieniu gry.
Życzę miłego dnia i powodzenia jutro w szkole :D!


sobota, 21 kwietnia 2018

Pora na ogłoszenia

Dzień dobry! Dawno się nie odzywałam, rozdział miał być na Wielkanoc, a tu klops, notki nie ma, ja zniknęłam, co się dzieje? Zacznijmy od początku.
Dostałam ocenę od Wspólnymi Siłami (za którą jeszcze raz serdecznie dziękuję, jeśli jesteście zainteresowani, możecie przeczytać ją tutaj), która otworzyła mi oczy na całą masę błędów, o których nie miałam pojęcia. Chcę, żeby ta historia była jak najlepsza i by jak najprzyjemniej się ją Wam czytało, a czytając ocenę zorientowałam się, jak bardzo chaotyczne i niedopracowane są te moje wypociny.
Dodatkowo po jakże wielkim (hehe) sukcesie gry prima aprilisowej (cały czas możecie ją pobrać tutaj, a ten post nie zamienia się właśnie w jedną wielką linkownię i autoreklamę zarazem) powstał pomysł, by komiksy NW zamienić na gry w stylu visual novel. Pierwsza z nich ma się skupiać na Shadow. I tu powstaje problem, o którym zaraz się rozpiszę.
Bardzo lubię tą historię i chciałabym ją Wam jak najlepiej przedstawić. Pisanie rozdziałów jest czasochłonne, męczące i wymaga sporo samozaparcia, żeby notki pojawiały się w miarę regularnie (a sami widzicie, jak mi to wychodzi). Chciałabym wrócić do samego początku, przemyśleć kilka wątków, popracować nad postacią Shad, by nie była taką denerwującą mimozą, jaką jest w tym momencie. Jedną z rzeczy, która mi w tym wszystkim przeszkadza, są studia, ciągłe zaliczenia i zbliżająca się sesja (niby zostało dwa miesiące, a ja już zaczynam się stresować). Drugą jest fakt, że cała fabuła z tego opowiadania może zostać przeniesiona do gry.
W tym momencie będę musiała tak czy tak przysiąść do jej przerobienia (bo np. trzeba wywalić Tytanów, a na ich miejsce wstawić NW), by pasowała do ogólnego założenia i możliwości silnika, na którym pracuję. Oczywiście, studia dalej są przeszkodą, ale mimo wszystko proces przerabiania fabuły i pisanie gry jest o wiele szybsze niż praca nad rozdziałem. Dodatkowo jako gracze macie o wiele większy wpływ na to, co stanie się z bohaterami, niż jako czytelnicy.

Skracając i podsumowując, mamy do wyboru kilka opcji:
  1. Shadows of love zostaje w takiej formie, w jakiej znajduje się teraz - tzn. zatrzymuję pracę nad pisaniem kolejnych rozdziałów, zanim nie przemyślę i nie poprawię tych już istniejących, ja piszę rzadziej ze względu na natłok obowiązków, a gra dostaje własną fabułę (przez co historia z bloga przestaje być kanoniczna, bo nie jestem w stanie w tym momencie napisać gry, która nawiązywałaby do opowiadania i jednocześnie nie spoilerowała... cóż, wszystkiego)
  2. Przenoszę trochę zmienioną fabułę opowiadania do gry, a na blogu będą pojawiać się różne one-shoty (w tym obiecane Rae x Rob) oraz prawdopodobnie kontynuacja któregoś z wcześniej porzuconych dzieł, jak Children of The Stars lub Children of The Storm (na to drugie mam już nawet dosyć konkretny pomysł). Opowiadania dalej będą pojawiać się rzadziej.
  3. Teoretycznie mogę prowadzić jednocześnie bloga i pisać grę o tym samym, ale nie widzę w tym za bardzo sensu.
  4.  Nie mam pojęcia, jaka może być czwarta opcja, ale czekam na Wasze komentarze, pomysły i propozycje.
 Moim nadrzędnym celem jest sprawianie Wam radości - czy to pisząc, czy tworząc grę, dlatego chcę usłyszeć Wasze opinie i sugestie. W każdym z wyżej wymienionych punktów pisanie rozdziałów niestety zostanie spowolnione, bo to raczej jasne, że nie mogę zawalać studiów, a czas na ukończenie pierwszego szkicu fabuły gry mam do końca czerwca (a przynajmniej tak sobie założyłam, bo chcę się zdyscyplinować i dać czas grafikom na malowanie moich wymysłów).
Mam nadzieję, że zrozumieliście cokolwiek z tego mojego paplania i że razem dojdziemy do rozwiązania, które zadowoli wszystkich. Tymczasem żegnam się na ten moment i życzę miłego weekendu :D!

niedziela, 1 kwietnia 2018

Mała niespodzianka Wielkanocna

Z rozdziałem, jak widać, nie udało mi się wyrobić (patrząc na obecny plan zajęć na studiach, to w sumie nie ma się co dziwić), ale mam dla Was życzenia świąteczne, a dla tych, którzy nie zaglądają na TitansGo.pl - małą niespodziankę. Otóż okazało się, że w niecałe trzy dni da się zrobić grę o Nightwatch. Nie jest to nic wielkiego, ale jestem z tego dzieła bardzo dumna, jako że sama siedziałam i klepałam kod tej gry jak szalona. Możecie ją pobrać tutaj: klik!
(Kliknięcie na link od razu rozpocznie pobieranie gry, więc nie bądźcie jak ja i nie pobierzcie 40 razy tego samego).
Wesołych świąt :)


I prima aprilis ;).