Dzień dobry!
Kontynuujemy tradycję wrzucania tego, co musiałam napisać na studia. Dziś przychodzę do Was z krótkim opowiadankiem pisanym na zaliczenie. A dla cierpliwych i żądnych przygód Matyldy mam scenariusz, wystarczy kliknąć tutaj. Miłej lektury!
No i jeszcze małe wytłumaczenie: mieliśmy napisać opowiadanie pod wybrane zdjęcie, so... oto fotka:
Zadźwięczał dzwonek zawieszony nad drzwiami.
— Dzień dobry!
Dziewczyna weszła do środka, złożyła parasol i kiwnęła głową w odpowiedzi na przywitanie ekspedientki. Nasunęła kaptur bluzy głębiej na twarz. Rozejrzała się po pomieszczeniu.
W księgarni unosił się charakterystyczny zapach tuszu drukarskiego, zmieszany z wonią świeżo parzonej kawy. Ściany w bladożółtym kolorze rozjaśniały ciasne pomieszczenie. Regały ustawione pod ścianami pękały w szwach. Na środku sklepu stał stół. Tkwiły na nim stosy przecenionych tomów i czasopism. Siedząca za kontuarem ekspedientka sączyła powoli kawę i ze znużeniem przeglądała coś na ekranie podstarzałego komputera. Za kobietą znajdowały się uchylone drzwi. Nad jej głową migotały lampki choinkowe. W tle radio grało pierwsze w tym roku Last Christmas.
Potencjalna klientka poprawiła zsuwające się z nosa okulary przeciwsłoneczne. Podeszła do regału z literaturą zagraniczną. Sięgnęła po książkę z niebieską okładką, której tytuł zapisany został alfabetem greckim. Dziewczyna przeczytała po łebkach blurb. Uśmiechnęła się pod nosem. W takich malutkich księgarnio-antykwariatach można było czasem znaleźć prawdziwe perełki.
Znów rozbrzmiał dzwonek. Do księgarni wszedł szybkim krokiem wyłysiały mężczyzna. W jednej ręce mocno ściskał skórzaną teczkę, a w drugiej telefon. Podłoga zaskrzypiała pod jego stopami, gdy podszedł do kasy.
— Dzień dobry. — Ekspedientka oderwała się od ekranu komputera i uśmiechnęła się uprzejmie. — W czym mogę pomóc?
— Szukam książki… — Mężczyzna zerknął na ekran telefonu. — „O kotku, który lubił podróżować i pewnego dnia się zgubił, ma żółtą okładkę i kota z kokardką” — przeczytał i wygasił ekran.
— Em… Zna pan autora lub tytuł?
— Gdybym znał, nie robiłbym z siebie idioty czytając o kotkach i kokardkach — burknął. — Macie czy nie?
— Już szukam. — Kobieta wyszła zza lady i podeszła do regału z oznaczeniem działu dziecięcego. Przez kilka minut wyciągała kolejne książeczki o okładkach w odpowiednim kolorze. Facet obserwował każdy jej ruch.
— Proszę dać mi chwilę. — Uśmiechnęła się przepraszająco. — Przyniosę drabinę i zobaczę, czy nie ma jej na wyższych półkach.
— Byle szybko. — Mężczyzna wlepił oczy w telefon. Ekspedientka w tym czasie zniknęła za drzwiami. Po kolejnej minucie lub dwóch wróciła z niewielką drabiną. Po jej rozłożeniu wspięła się na szczyt i wróciła do poszukiwań.
Tymczasem dziewczyna w kapturze skończyła przeglądać kolejną książkę. Już miała kierować się do kasy, kiedy jej uwagę przykuło coś dziwnego. Mężczyzna wsunął telefon tuż pod spódnicę ekspedientki, po czym dotknął ekranu. Rozległ się cichy trzask.
Spod kaptura dziewczyny wypadł pojedynczy, zielony dred. Naprędce upchnęła go pod materiał. Chwyciła kolejną książkę, by zasłonić twarz.
— Przykro mi, nie znalazłam. — Ekspedientka zeszła z drabiny i otrzepała ręce z kurzu. — Jeśli może pan poczekać jeszcze chwilę, mogę sprawdzić na zapleczu.
Klient łaskawie skinął głową i wrócił do przeglądania telefonu. Kobieta wraz z drabiną znów zniknęła za drzwiami. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem, odprowadzając ją wzrokiem. Poczuł szturchnięcie w ramię.
— Co… — Odwrócił się i zamarł.
Dziewczyna zdjęła okulary. Jej źrenice przybrały kolor ognia. Spod kaptura wysunęły się tuziny rozsyczanych węży. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Mężczyzna nie zdążył krzyknąć.
Krzyknęła natomiast ekspedientka, gdy wróciła z zaplecza. Na środku księgarni stał kamienny posąg, który jeszcze przed chwilą był niecierpliwym klientem. Jego twarz zastygła w czystym przerażeniu.
Zadźwięczał dzwonek zawieszony nad drzwiami. Dziewczyna w kapturze zniknęła.

Nasunęła kaptur bluzy głębiej na twarz - zaraz mi się Raven kojarzy :D
OdpowiedzUsuńJak dla mnie pomysł cudo, widzę co najwyżej kilka pojedynczych mankamentów. Chyba jak zawsze, czytałabym o tym jako pełnoprawnym opowiadaniu z wielką chęcią, bo piszesz naprawdę lekko i przyjemnie. W sumie sam pomysł też ciekawy. Takie mitologiczne postacie "zagubione" w ludzkim, współczesnym świecie...
Cieszę się, że się podobało :) nie wiem, czy zrobię z tego pełnoprawne opowiadanie, bo czasu mało, a ty licencjat do pisania, gra zaliczeniową do zrobienia, a jeszcze w przyszłym roku chciałam startować z opowiadaniem o Vanity.
UsuńByłoby fajnie, ale rozumiem, że czasami przydałoby się 9 dni w tygodniu, żeby się wyrobić ze wszystkim. Powodzenia z wszelkimi zaliczeniami :D
UsuńDziękuję serdecznie :)
UsuńZgłaszam sprzeciw. Nie zdążyłam przeczytać ostatniej publikacji. Dlaczego mi to robisz? To musiało być zajebiste xD
OdpowiedzUsuńNie było ani trochę xD to było porno w czystej postaci. Im mniej osób to widziało, tym lepiej xD
Usuńeeee tam, mi takie klimaty odpowiadają. Gdzie Raven, tam i ja xD
UsuńKopajka przyszła
OdpowiedzUsuń