Medusa nasunęła okulary na nos. Otrzepała bluzę z kurzu. Węże zasyczały po raz ostatni i opadły bezwładnie na ramiona, przybierając wygląd dredów. Przygładziła je, zarzuciła kaptur na głowę i zerknęła w stronę kontenera na śmierci.
— Już po wszystkim — mruknęła. — Możesz otworzyć oczy.
Skulona przy śmietniku dziewczyna zadrżała. Niepewnie odsunęła dłonie od twarzy i rozejrzała się. Jej niedoszli oprawcy zniknęli. Zamiast nich po zaułku rozrzucone zostały spore ilości popękanych kamiennych fragmentów, jakby ktoś cisnął o ziemię ogromną marmurową figurą.
— Co… się stało? — wydusiła z trudem. Spoconą dłonią sięgnęła po odłamek leżący u jej stóp. Odwróciła go i zamarła.
Kamień przedstawiał twarz jednego z oprychów. Zostały po nim tylko zastygłe w krzyku usta, kawałek nosa i lewe oko.
— Jak… — wydukała.
— Nie mów nikomu. — Medusa wbiła ręce w kieszenie bluzy, przeklinając w myślach własną głupotę. Nie powinna była się mieszać. Zaraz znowu w Internecie zrobi się szum, tak jak z tym gościem w parku i Banksym. W końcu komuś nadepnie na odcisk takimi wybrykami.
Poczuła zimno, jakby ktoś wbijał w jej plecy tysiące maleńkich, lodowych igieł. Odwróciła się, napinając mięśnie. W najlepszym przypadku będzie mogła zamienić nieproszonego gościa w kamień. W najgorszym znów będzie musiała czekać tysiące lat, aż ktoś ją przywróci do życia.
— Hades — mruknęła. Był jednym z ostatnich, których spodziewałaby się zobaczyć w środku miasta.
— Medusa. — Mężczyzna skinął głową.
Był wyższy, niż go zapamiętała. Kiedy ostatnio się widzieli, przypominał wiekowe, wysuszone drzewo owinięte szlafrokiem. Teraz, choć zmalał, na pewno nabrał ogłady. A przynajmniej nie próbował na dzień dobry wrzucić jej do głębin Tartaru.
Hades odchrząknął i poprawił poły marynarki. Zerknął na walające się po uliczce kawałki kamieni. — Słyszałem o twoich ostatnich… wyczynach, ale nie chciałem im wierzyć.
— Sprawa z parkiem rozeszła się po kościach. Nie ściągam na siebie uwagi — powiedziała szybko. Poczuła, jak od zimna różowieją jej policzki.
— Najpierw księgarnia, teraz to… — Hades pokręcił głową, poprawiając mankiety koszuli. Ściągnął z nosa okulary przeciwsłoneczne i włożył je do kieszeni marynarki. Jego źrenice, tęczówki i same białka oczu były tak czarne, że zlewały się w jedno. — Obiecałem, że nie będę cię powstrzymywał, ale musisz bardziej uważać.
— I po to tu jesteś? Żeby mnie upomnieć? — Węże ukryte pod kapturem poruszyły się niespokojnie. – Czy może chcesz pożyczyć swoją niewidzialną czapeczkę kolejnemu śmiałkowi, który będzie chciał odciąć mi głowę?
Zimny wiatr przeszył ją na wskroś.
— Moja żona chciałaby się z tobą zobaczyć. — Uśmiechnął się lekko. — Zaprasza cię do Ogrodów Elizyjskich.
— Dlaczego?
— O to będziesz musiała zapytać ją osobiście. — Hades, który do tej pory zasłaniał swoimi barczystymi ramionami pół uliczki, odsunął się i wskazał ręką w stronę wyjścia. — Zanim coś powiesz, pragnę nadmienić, że nie wypada odmawiać komuś, kto cię obudził. Podejrzewam również, że chciałabyś zobaczyć prawnuka.
Medusa zmarszczyła brwi. Co z jej obudzeniem miała wspólnego Persefona?
— Medusa… — Przerażona dziewczyna w końcu odważyła się wstać. W rękach mocno ściskała potrzaskaną twarz mężczyzny, który jeszcze chwilę temu próbował ją zaatakować. — Ja… dziękuję.
— Uważaj na siebie. — Medusa kiwnęła głową. Razem z Hadesem zniknęła za rogiem. Uliczkę spowiła cisza.
Przenikające zimno stopniowo ustąpiło lipcowemu skwarowi.
***
Dzień dobry, ktoś jeszcze pamięta o tym przerywniku pisarskim? Bo ja na przykład przypomniałam sobie wczoraj, że miałam jakieś resztki tego dzieła zapisane na dysku, to otworzyłam, poprawiłam i wrzucam, bo dlaczego by nie. Część pierwsza do przeczytania tutaj.
To jak, ktoś ma pomysł, czego Persefona może chcieć od Medusy? Bo ja na przykład nie i szukam inspiracji. Chętnie poczytam wasze przemyślenia :D.
"To jak, ktoś ma pomysł, czego Persefona może chcieć od Medusy? Bo ja na przykład nie i szukam inspiracji." - mam totalnie ten sam mood. To jest takie okropne xDDD
OdpowiedzUsuńNiestety, nie pomogę Ci, bo mitologia grecka nie jest mi zbytnio znana i nie wiem, co mogłabyś tu wykombinować, aczkolwiek sama postać Medusy wydaje się być całkiem ciekawa i jakby ogarnąć jakąś fabułę, to wyszłoby z tego naprawdę dobre opowiadanie. Zresztą, kiedy tworzysz postacie, praktycznie zawsze mi się podobają ;)
Masz zamiar jakoś to kontynuować, chociażby tak z doskoku, od czasu do czasu, czy totalnie porzucone?
O, może jednak wpadłam na jakiś pomysł. Nie wiem, jaka była Persefona, ale może w zamian za wybudzenie Medusy, będzie teraz czegoś od niej chciała? Mały szantaż? Bądź moją niewolnicą albo pożegnaj się z życiem? xD
Aww, dziękuję <3 Mam nadzieję, że odświeżona wersja Van przypadnie ci do gustu.
UsuńNie nazwałabym tego opowiadaniem porzuconym, prędzej projektem, który jest zapychaczem do pisania "kiedy akurat mam ochotę". Mam napisane mniej więcej 50% sceny spotkania Persefony z Medusą, problem polega na tym, że nie wiem, jak to ruszyć dalej, bo nie mam pojęcia, czego ona mogłaby chcieć xD. Jedyne, co je łączy to to, że Cerber jest prawnukiem Medusy (funfact: jej synem jest Pegaz) i że Hades pożyczył Perseuszowi swój hełm, co pozwoliło mu po uśmierceniu Medusy zwiać.
Dzięki za komentarz :D
Zaiste, czekam na Van, ale chciałam dopytać, co z "Dziecię Gwiazd"? Też pisane "kiedy akurat mam ochotę"?
UsuńJakieś pokręcone te konotacje między nimi xD Wychodzi mój brak wiedzy z mitologii greckiej, którą już po części rzygam...
Najgorzej, kiedy masz coś fajnego, ale nie wiesz, jak to uzasadnić. Aktualnie się tak wpakowałam, że mam ciekawy wątek, ale nie potrafię go logicznie uzasadnić i umieścić xDDD
PS. Za kilka dni powinien pojawić się nowy rozdział. Muszę tylko się namyślić, czy faktycznie chcę zrobić to, co zrobiłam... Mam albo dwa całe, gotowe do publikacji rozdziały albo dwa całe rozdziały do wyrzucenia. Meh...
Tak, Dziecię Gwiazd też jest pisane, kiedy akurat wena przyjdzie.
UsuńMitologia grecka lubi takie dziwactwa. Pegaz np. wziął się ze związku Medusy z Posejdonem, który został skonsumowany w świątyni Ateny (i przez to nasza droga koleżanka dostała węże na głowie), przynajmniej w jednej wersji tego mitu.
Czekam i przyjmę wszystko, co tam wymyśliłaś <3.
O, to super <3
UsuńOj, to nordycka też jest nie lepsza xD
Loki zamieniający się w klacz, by uwieść konia pewnego olbrzyma, który miał zbudować mur obronny bogom. Ogier dał się złapać, przepadł i nie dało rady dokończyć prac w ustalonym terminie, więc nie trzeba było za niego płacić (nie pamiętam dokładnie, co mieli dać w zamian bogowie, ale chyba była to jedna z bogiń?), za to Loki też przepadł i powrócił po jakimś czasie niczym syn... ekhem ekhem, córka marnotrawna, z dzieckiem-koniem. Takim latającym. W dodatku z ośmioma nogami xDDD
Ale podobno to dzisiejsza młodzież przesadza z narkotykami xD
Usuń